Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 czerwca 2026

“Ktoś tu kręci. Przygoda naukowo-detektywistyczna" - Adam Mirek

 “Ktoś tu kręci. Przygoda naukowo-detektywistyczna", której autorem jest Adam Mirek, to książka serwująca nam wciągające śledztwo, stosując patent na maksymalizującą ciekawość edukację. Czytelnik jest w niej pełnoprawnym partnerem, kompanem w dochodzeniu, towarzysząc Florkowi i Ludce w rozwiązywaniu sprawy zaginięcia Coco Rico.   

Zabawna i pouczająca intryga oscyluje jak elektron wokół opisów, rysunków poglądowych, zagadek i łamigłówek pozwalających zrozumieć, jak funkcjonuje otaczający nas świat. Podstawowe pojęcia z zakresu fizyki, biologii i chemii podane są na tacy pełnej humoru i zaskakujących zwrotów akcji, co stwarza umiejętnie czystą satysfakcję i radość z odkrywania mechanizmów natury.  



Wiadomości, jakie można wynieść z lektury, są niezwykle zróżnicowane. Od składu atmosfery planet Układu Słonecznego, substancji aktywnych kosmetyków, budowy skóry, osobliwych roślin i ich interakcji z innymi organizmami przechodzimy do właściwości różnych materiałów, opisów pierwiastków, zastosowania światła UV, przeglądu dodatków do żywności, spotkań ze słynnymi noblistami w kategorii nauk ścisłych. Jako dorosły odbiorca tejże książki powracam do stwierdzenia, iż człowiek uczy się przez całe życie. I w tym właśnie przypadku bowiem zostałam zaskoczona przez autora nowinkami, dzięki czemu moje horyzonty poznawcze znacząco się poszerzyły. Uważam, że wśród czytelników stykających się z omawianą przygodą naukowo- detektywistyczną (dla małych i dużych) nie tylko ja na dłużej zatrzymałam się przy pigmentach termochromowych, spidroinach, sukralozie, rektyfikacji. Prawdopodobnie nie tylko w mojej głowie zaszedł istotny proces korekty informacji, np. przy analizie strony 206 zawierającej słuszną uwagę o cukrze wanilinowym często upraszczanym do waniliowego. Z nazw łacińskich zapadają w pamięć Selenicereus grandiflorus i i Xanthopan praedicta, ponieważ z nimi związane są nadzwyczaj interesujące wzmianki.  

“Ktoś tu kręci. Przygoda naukowo-detektywistyczna" to książka, która zbudzi gen eksploratora u nawet najbardziej opornej na czytanie osoby. Wskazuje, że nauka to fascynujący detektywistyczny proces, który nigdy się nie kończy. Adam Mirek stworzył powieść, do której chętnie się wraca. Fabułę przeplatają opisy eksperymentów składające się na interaktywne mikro-laboratorium, które bez ograniczeń urządzić można w domu (oczywiście pod kontrolą rodzicielską). Procedury wykonania poszczególnych doświadczeń są niezwykle jasno wytłumaczone, dlatego postępowanie wedle nich na pewno przyniesie pożądane rezultaty.  

Tekst charakteryzuje się wysoką gęstością ilustracji, co rzutuje na jego atrakcyjność wizualną. Hasła warte zapamiętania są wyróżnione odmiennym stylem i wielkością czcionki. Mnóstwo szczegółowych grafik nie tylko koresponduje ze słowem pisanym, ale i obrazuje omawiane zagadnienia niczym przejrzysty nośnik informacji (w celu ułatwienia przyswojenia sobie ich). Gimnastykę dla mózgu dopełniają liczne łamigłówki, przykładowo szyfry, rebusy, zadania liczbowe i na spostrzegawczość.   

W kontekście edukacyjnym książka ta jawi się jako stymulant poznawczy warty wykorzystania w środowisku szkolnym. To niewątpliwie gotowe narzędzie neurodydaktyczne, które z finezją uwalnia uczniów z klatki pasywnej percepcji, zastępując pamięciową rutynę żywym, empirycznym procesem odkrywania. Dla każdego nauczyciela, wykładowcy, pedagoga, który pragnie przekształcić klasę w ostoję zachwytu i entuzjazmu badawczego, “Ktoś tu kręci. Przygoda naukowo-detektywistyczna" to nieoceniony sprzymierzeniec. 

Wyjaśnieniem mnogości atutów niniejszej pozycji jest to, iż Adam Mirek to wszechstronny naukowiec, doktor inżynierii biomedycznej (doktorat obronił na Politechnice Warszawskiej, a badania prowadził m.in. w Polskiej Akademii Nauk), a ponadto ekspert w obszarze popularyzowania nauki w Polsce i nie tylko. Z powodzeniem udowadnia, że ciekawość to naturalny i skuteczny napęd dla naszego mózgu wymagającego stałych wyzwań. 


Recenzja ukazała się także na stronie:

Ktoś Tu Kręci Przygoda Naukowo Detektywistyczna - sztukater.pl

 

wtorek, 9 kwietnia 2024

"Historia życia. Moja pierwsza książka o ewolucji" - Catherine Barr, Steve Williams

Immanentną cechą dzieci jest ich ciekawość świata. Aby ją notorycznie podsycać, trzeba otoczyć młode umysły wartościową, wiarygodną i kształtującą poglądy literaturą. Do pozycji popularnonaukowych zgodnych z wymienionymi epitetami zaliczyć mogę książkę pt. "Historia życia. Moja pierwsza książka o ewolucji."




W barwny i przejrzysty sposób ujmuje bowiem obiektywny fakt, jakim jest ewolucja. Chronologiczne przedstawienie pojawiania się życia na planecie- od biogenezy po wielokomórkowe, złożone organizmy- wpływa na wyobraźnię i podsuwa logiczne wyjaśnienie teorii Darwina. Mały czytelnik z książki może się dowiedzieć, jak wyglądały pierwsze komórki, organizmy tkankowe, rośliny, zwierzęta należące do różnych grup systematycznych, a także w jakiej kolejności zasiedlały one planetę. Autorzy wzmiankują o powodach i skutkach masowego wymierania gatunków (w dziejach Ziemi było ich pięć), przystosowaniach do życia w różnych środowiskach, zwieńczając atlas przedstawieniem przodków człowieka i ewolucją Homo sapiens.

Stojąc po stronie materializmu naturalistycznego, uważam, że należy podkreślić, iż ewolucja dobitnie zaprzecza kreacjonizmowi, wyzwala wolność myślenia, prowadzi do traktowania moralności i rozwiniętego mózgu jako skutku mechanizmów ewolucji na poziomie gatunku. Ostatnie strony pokazują, że postęp gatunku Homo sapiens ziszcza się w postaci ułatwiających życie wynalazków, odkryć rzutujących na jakość i długość egzystencji, a także wyborów promujących zrównoważone gospodarowanie zasobami natury.



Odnosząc się do niniejszej książki z aprobatą, stwierdzam, że w przystępny i zrozumiały sposób przekazuje ona zasadniczą wiedzę o pochodzeniu życia i ewolucji. Catherine Barr oraz Steve Williams, bazując na odkryciach z różnych dziedzin biologii, wprowadzają dziecko w fascynujący świat nauki. Poszczególne strony zdobią pomysłowo wykonane ilustracje korespondujące ściśle z informacjami, co uważam za znaczący atut. Stymulują one wyobraźnię, ułatwiają przyswajanie i przetwarzanie informacji. 


 


 

poniedziałek, 8 kwietnia 2024

"Historia kosmosu. Moja pierwsza książka o Wszechświecie" - Catherine Barr, Steve Williams

 Wyselekcjonowanie najwartościowszych książek z puli ogromu dostępnych na rynku na niebagatelne znaczenie w nadawaniu kierunków rozwoju intelektualnego dziecka. W doborze literatury dedykowanej kiełkującym nie powinno zabraknąć poniższej.





"Historia kosmosu. Moja pierwsza książka o Wszechświecie" to bezpośrednia odpowiedź na pytanie, jak rozmawiać z dziećmi o nauce. Catherine Barr i Steve Williams zabierają w podróż pozwalającą zanurzyć się w nierozwikłanej cudowności Wszechświata. Książka to pewnego rodzaju brama do debiutanckiego odkrywania genezy powstania wszystkiego, co nas otacza, eksplorowania galaktyk, rozpoznawania konstelacji gwiazd, ciał niebieskich, pojmowania zjawisk, a tym samym siebie. 

Ten barwny i bogaty w detaliczne rysunki atlas ukazuje, że rzeczywistość jest o wiele bardziej intrygująca i fascynująca niż wytwory fantazji. Elementarna wiedza podawana jest tu w sposób przystępny i zabawny. Stanowi nieoceniony wstęp do wnikliwszego poznania historii Wszechświata. Rozwijając przytoczone fakty, dałam się osobiście pochłonąć niebywałej i fascynującej historii.... 

W mojej pamięci utkwił fakt, iż prawie 14 miliardów lat temu materia, energia i czasoprzestrzeń były skumulowane w trudnym do zwizualizowania sobie w głowie punkcie zwanym osobliwością, który w pewnym momencie uległ “rozpakowaniu”, co nazwano Wielkim Wybuchem (Big Bang).  

W burzliwym kotle cząstek elementarnych dochodziło do rozmaitych oddziaływań, anihilacji, fuzji stopniowego rozrzedzania się skoncentrowanej energii i ochładzania przestrzeni. Materia na przełomie miliardów lat uformowała się w miliardy galaktyk z jeszcze większą niż miliardy liczbą gwiazd. O rodzajach tychże gwiazd, kometach, Układzie Słonecznym, satelitach i innych ciekawostkach opowiadają karty niniejszej książki. 



Zdobyta przez ludzkość wiedza kosmologiczna jest bardzo obszerna, a wciąż przed nami wiele niewiadomych. Poznawanie Wszechświata uwalnia nas ograniczeń, mitologii, a umożliwia badanie z dnia na dzień odleglejszych zakątków, gwiazd, planet.

Podsumowując, "Historia kosmosu. Moja pierwsza książka o Wszechświecie" krzewi astronomiczną pasję, zachęcając młodego czytelnika do intelektualnego rozwoju i, metaforycznie ujmując aspiracje życiowe, sięgania gwiazd.  Być może wzbudzi w dziecku ambicję, by w przyszłości zajmować się fizyką i utożsamić ze słowami Carla Sagana: "Kosmos jest w nas. Jesteśmy zrobieni z gwiezdnej materii. Jesteśmy sposobem, w jaki wszechświat poznaje sam siebie". 

czwartek, 19 stycznia 2023

"Sztuka samodzielnej nauki" - Peter Hollins


W dzisiejszych czasach wiedza jest łatwo dostępna, można wygooglować wszystko i uzyskać informacje w kilka sekund. Niegdyś wykształcenie było zjawiskiem prestiżowym, niedosięgłym dla ludzi spoza elity, a dowody nauki kumulowały się w wielkich księgach, tomach ułożonych na regałach sławetnych bibliotek.

Proces kształcenia od najmłodszych lat nie zależy od nas, a od otoczenia- rodziców, nauczycieli w szkole, którzy narzucają obowiązki edukacyjne, zawężając pole świadomości do podstawy programowej lub swych własnych zasobów wiadomości oraz umiejętności. Wiele osób dostrzega w tradycyjnym modelu uczenia się sporo niedociągnięć i ograniczeń. Warto zwracać uwagę na fakt, że wiedza wynoszona z placówek oświaty jest tak naprawdę namiastką, krztyną całościowej bazy danych, skupiającej bogactwa osiągnięć naukowców. Aby pogłębić wiedzę w zakresie naszych zainteresowań, trzeba stać się autodydaktą, a “Sztuka samodzielnej nauki” w tym efektywnie pomaga.

Samouk to człowiek, który jest hybrydą nauczyciela i ucznia jednocześnie. Postanawia powziąć zamiar przejścia bezkresnej drogi samokształcenia. Włącza do swej codzienności proces samodzielnego rozwoju poprzez głęboką intelektualną ciekawość.

Peter Hollins w swej książce zawarł cenne porady przygotowania emocjonalnego oraz mentalnego do wszczęcia szlifowania w sobie autodydakty, a także nakreślił sposoby, jak osiągnąć sukces. Sporo wskazówek wynika z intuicji samozachowawczej, ale są też takie, które okazują się innowacją do wypróbowania.

Filary skutecznej nauki obejmują motywację wewnętrzną, wykrystalizowane, jasne cele w zasięgu możliwości (unikanie porywania się z motyką na Słońce), plan działania, autonomia w podejmowaniu decyzji i zadawaniu sobie pytań tak, aby być odkrywcą odpowiedzi.

Jako zasadniczy zbiór technik ułatwiających autodydaktykę autor przytacza metodę SQ3R, czyli akronimy oznaczające sondaż, pytania, czytanie, wypowiadanie/wygłaszanie, recenzję. Czytelnik uzyskuje wgląd do każdego z pięciu składników metody, wydobywając zalecenia, instrukcje, jak zoptymalizować zdolności do chłonięcia wiedzy. Na początku należy dobrać źródła informacji, dokonać selekcji, zanotować wykluwające się w głowie pytania, które stanowią swego rodzaju przewodnika po treści. Następnie, korzystając z technik szybkiego, skutecznego czytania, trzeba przestudiować zawartość okładek, najlepiej czyniąc zwięzłe notatki. W ramach sprawdzenia stopnia zapamiętania danych warto wejść w rolę oratora i własnymi sformułowaniami wygłosić pojęty tekst. Autodydakta wyrabia sobie zdanie na jakiś temat autorefleksyjnością, a zatem słusznym krokiem jest wysnucie wniosków uzupełniających osobisty światopogląd.

piątek, 8 maja 2020

"Cyfrowa demencja. W jaki sposób pozbawiamy rozumu siebie i swoje dzieci" - Manfred Spitzer

Nastały czasy, w których konieczność korzystania z urządzeń elektronicznych pociągających nas do wirtualnej rzeczywistości, gdzie chłonny informacji umysł musi permanentnie odcedzać prawdę od kłamstwa, bałamuctwa, fałszu, odizolowała zjawisko wielogodzinnego wpatrywania się w ekran od przypadłości zwanej uzależnieniem. 
Cyfryzacja dotyczy nie tylko aspektów życia dorosłych, a niebezpiecznie i bezpodstawnie wtargnęła do szkół i od najmłodszych kieruje segregacją komórek nerwowych i rozwojem mózgu na każdym etapie edukacji. Psychiatra i neurobiolog, Manfred, Spitzer, stanął po przeciwnej stronie znaczenia mediów na proces nauki i w książce pt. "Cyfrowa demencja. W jaki sposób pozbawiamy rozumu siebie i swoje dzieci" przedstawił negatywne konsekwencje wystawiania umysłu na media. Podał również znamienne absurdy oraz błędy myślowe, naświetlił sponsorowane przez podmioty czerpiące korzyści ze sprzedaży sprzętu czy oprogramowania badania naukowe.

Cyfrowa demencja. W jaki sposób pozbawiamy rozumu siebie i swoje ...
Przebywanie w przestrzeni portali społecznościowych, gier, filmów, stron niosących ogłupiające informacje i kradnące czas, jaki można byłoby poświęcić na czynności kształtujące pozytywne cechy oraz przydatne umiejętności pozwalające zachować świeżość umysłu i wywołujące uskrzydlające emocje warunkujące często poczucie sensu życia, sprowadzić można do metafory suchej studni, której dno usłane jest depresją, samotnością, niesprawnością umysłową, problemami zdrowotnymi. 
Jednym z poważniejszych argumentów przemawiających za odcięciem dzieci od gier opierających się na przemocy, jest fakt, iż rzutuje to na zachowania w przyszłości- przemoc, autodestrukcję. 
Odchodząc od kwestii negatywnych skutków pochłonięcia owocami mediów, Manfred Spitzer dzieli się z czytelnikiem niezaprzeczalnie ważną wiedzą neurobiologiczną, z której można wyciągnąć pouczające wnioski dla siebie. Nasz mózg codziennie poddany jest bodźcom, które pozostawiają ślady pamięciowe. Niektóre z nich sobie uświadamiamy, a niektóre trafiają do podświadomości. Cechą jednego z najważniejszych narządów jest jego neuroplastyczność, czyli podatność na notoryczne zmiany, roszady komórek tworzenie nowych połączeń, syntezę neurotransmiterów. 
Ludzki mózg zawiera około 10 miliardów neuronów, a każdy z nich tworzy tysiące połączeń. Proces nauki to wzmacnianie sygnałów i kreowanie nowych koneksomów. Potencjał na geniusza tkwi w każdym z nas, a jego wyzwolenie wymaga mądrych wyborów, w jaki sposób spędzamy nasz czas. 
Autor w swej książce "Cyfrowa demencja" serwuje nam przepis na sukces, szczęśliwe życie, satysfakcję, osiąganie celów i zdrowie, w tym umysłu. Polemizuje on z tymi, którzy otaczają aurą zalet szeroko pojęte media. Z przytoczonych informacji układają się niezbite dowody na szkodliwość nowoczesnych technologii, jeżeli wykorzystanie ich nie jest podparte umiarem i celowością. 
Co czyni powyższą książkę przystępną i nietrudną w zrozumieniu? Manfred Spitzer ujawnia się jako erudyta, stosując błyskotliwy, inteligentny język. Nie brak na stronicach klarownych wyjaśnień, a przytoczone dane są niezwykle ciekawe i wolne od skomplikowanych, fachowych określeń. Trzeba mieć na względzie, że neurobiologia to dynamicznie rozwijająca się dziedzina nauki, a struktura i funkcjonowanie mózgu są nie mniej złożone niż Wszechświat pełen ciał niebieskich i zjawisk fizycznych ubieranych w zamącone wzory. 



sobota, 5 października 2019

"Metoda Montessori od 6 do 12 lat. Pomóż swojemu dziecku osiągnąć samodzielność" - Poussin Charlotte, Roche Hadrien, Hamidi Nadia

Metoda Montessori- brzmi znajomo, choć do tej pory była mi zupełnie obca. Rozsławiona w mediach, wśród nauczycieli, pedagogów, wychowawców, a jednak nie wkroczyła w moje życia okazja, by się z nią zapoznać.
Dzięki pozycji pt. "Metoda Montessori od 6 do 12 lat. Pomóż swojemu dziecku osiągnąć samodzielność" przyszedł czas i na mnie - nauczyciela w szkole podstawowej z oddziałami integracyjnymi. Jej autorami są Nadia Hamidi, Charlotte Poussin oraz Hadrien Roche.



Na wstępie słów parę na temat samej książki. Do zalet wartych podkreślenia jest literacki przekaz informacji. Stanowi on kombinację stylu naukowego z popularnonaukowym, dzięki czemu ujmuje profesjonalizmem i zachęca klarownością odbioru. Szata graficzna raduje oko estety i zapewnia wygodę w poszukiwaniu interesujących nas tematów. Oznaczone kolorami rozdziały, chmurki wyszczególniające sedno, ramki z opiniami rodziców, pracowników, naukowców- decydują o urozmaiceniu czytanych treści. Niewątpliwie atutem tej pozycji jest fakt, że wyczerpuje tematykę metody Montesori, nie powielając schematów. Uważam, że ochrzczona powinna być niezbędnikiem edukacyjnym w pracy nauczyciela ze względu na rzetelnie, drobiazgowo, ale niezwykle ciekawie zebraną wiedzę.

Maria Montessori żyła w latach 1870–1952, uczestniczyła zatem w rozkwicie nauki, wartkim procesie kolekcjonowania wiedzy, dokonywania odkryć i przełomowych wynalazków. Była człowiekiem renesansu z otoczką niezwykle pozytywnych cech. Ambicją i pasją zdobyła szczyty edukacji, stając się jedną z pierwszych kobiet kończących medycynę. Jako lekarz specjalizowała się w psychiatrii i pediatrii, co utorowało jej drogę do zrozumienia dzieci z niepełnosprawnością intelektualną.

Pierwsze skojarzenie z metodą Montessori, jakie nasunęło mi się po przeczytaniu książki, to dziecięca wolność w swym własnym procesie edukacji. Uczniowie mają swobodę wyboru w przypadku zadań, nad którymi pracują, gdzie, z kim, kiedy. To właśnie sprawia, że naukę napędza dynamizm w interakcjach nauczyciela, dzieci i środowiska. Odejście od konwencjonalnych szkół objawia się w doborze materiałów, które wysuwają na pierwszy plan znaczenie praktyki w nauce. Fakt ten pozwala kształtować motoryczną kontrolę i ćwiczyć koordynację wzrokowo - ruchową, a ponadto samoorganizację, uporządkowanie i nawyk kończenia zaczętych działań. Kolejnym przykładem są materiały sensoryczne, których zadaniem jest wpływanie na jak najwięcej zmysłów za pośrednictwem barwnej gamy bodźców.

Selekcjonując informacje na temat tej przełomowej metody, skupiłam się na samym celu i środkach do jego osiągnięcia. Edukacja montessoriańska ukierunkowana jest na imitowanie prawdziwego życia, w którym dziecko powinno osiągnąć maksimum zdolności. Skuteczność metody uchwyciły wiarygodne, rzetelne badania.



W szkołach, w których wprowadzono metodę Montessori, zatrudniani są wyszkoleni nauczyciele znający przebieg rozwoju dzieci i obserwujący codzienne ich postępy. Potrafią opracować program indywidualny dla każdego ucznia, oparty na jego potencjale, zdolnościach, zainteresowaniach.
Podpierają samodzielną naukę, dostosowując do niej otoczenie. Cel to zaszczepienie dzieci chęcią do samodzielnego zdobywania wiedzy i znajdywania odpowiedzi na pytania.
Przestrzeń klasowa zaprojektowana jest tak, by odzwierciedlała zewnętrzny świat i rozwijała kluczowe kompetencje i umiejętności dzięki wzbudzaniu motywacji wewnętrznej. Doskonalone są w niej intracje w małych, dużych, zmiennych grupach, co z kolei wpływa na elastyczność i zdolność do dostosowania się do każdego otoczenia poza klasą. O tym, jak jest to istotne, wie najlepiej Daniel Goleman- profesor psychologii i autor znakomitej "Inteligencji emocjonalnej." Idąc ścieżką przez niego utartą, metoda Montessori wyzwala w dziecku pozytywne cechy, w tym odpowiedzialność, rozsądek, staranność, zaangażowanie. Tempo pracy i nauki zależy od samego ucznia, zatem staje się on odpowiedzialny za swoją wiedzę, przez co zdobywa przekonanie, że uczy się dla siebie, a nie dla innych, zaspokajając własne ambicje i pasje.

Metoda Montessori pielęgnuje porządek, koordynację, koncentrację i niezależność u dzieci od momentu wejścia do klasy. Zadania stojące przed uczniami, szeroki wachlarz materiałów i codzienne czynności wspierają kształtującą się umiejętność samoregulacji, z której wynikają korzystne cechy, takie jak uporządkowanie, koncentracja, niezależność. Na taki standard uczenia nie może pozwolić sobie szkoła państwowa.

Uczenie metodą Montessori pomaga dzieciom odnaleźć w sobie pokłady pewności siebie i nabyć niezależności, a ponadto zrównoważyć własne potrzeby z potrzebami innych- bez zakłócania niczyjej wolności. Sprzyja rozwijaniu poczucia własnej wartości i napawa dumą z własnej indywidualności. Jednocześnie wzmacnia przynależność do różnych grup społecznych oraz uczy odpowiedzialności. Można zatem rzec, że dzieci przechodzą proces balansujący ich wyjątkowość w imię dobra całej społeczności.

Nigdy nie jest za późno na naukę. Choć tytuł sugeruje, iż książka dedykowana jest dzieciom z przedziału 6-12 lat, bez wyjątku każdego z nas wzbogaca o wskazówki, jak pracować nad sobą. Należy pamiętać, że wiedza kształtuje charakter, odciska piętno na światopoglądzie, a satysfakcja z osiągnięć dodaje odwagi do pokonywania słabości, próbowania nowych rzeczy i wzmacnia pozytywne nastawienie, którym kreślimy znaki jakości na drodze naszego życia.

Metoda Montesori doprowadziła mnie do konkluzji, że współczesna szkoła publiczna jest nieprzystosowana do dynamicznie rozwijającej się rzeczywistości. Zamiast tego tkwi w martwym punkcie przedawnionych czasów i pomija kluczowe potrzeby dzieci związane z rozwojem każdej sfery- umysłowej i emocjonalnej. Jako że każdy człowiek może być propagatorem zmian, wyznaczyłam sobie cel, by wnieść do lekcji, jakie prowadzę, trochę montessoriańskiej idei.


Recenzja książki powstała dzięki wsparciu Wydawnictwa RM.

Seria książek 'Niki i Tesla' - „Science Bob” Pflugfelder, Steve Hockensmith

Nie od dziś wiadomo, że pozytywne emocje wpływają na efektywność zapamiętywania, dlatego też wplecione w misję szkoły jest wzbudzenie ciekawości i kreowanie dobrej atmosfery- czynników, które mobilizują w uczniach pokłady motywacji wewnętrznej oraz zachęcają do samodzielnej nauki. Jak rozwijać pasje w domu? Niki i Tesla przychodzą z pomocą. Wiedza podana w książce fabularnej pozostaje z nami na dłużej, jak nie na zawsze. Seria powieści o niezwykłym rodzeństwie to obfite w owoce ciekawostek drzewo, które zakorzenia się i pnie głębiej, torując miejsce na zbadanie i zapoznanie się z nowymi intrygującymi zagadnieniami.

Za nieszablonową, uderzającą świeżością serią książek o bliźniętach noszących imiona honorujące znanego wynalazcę, elektrotechnika pochodzenia serbskiego, który skonstruował wiele urządzeń z wykorzystaniem prądu przemiennego, stoją „Science Bob” Pflugfelder i Steve Hockensmith. Pierwszy z nich jest nauczycielem w szkole podstawowej w Newton w stanie Massachusetts. Drugi natomiast to pisarz, dziennikarz z nominacją do nagrody Edgar Award.
Dokonanie przez nich wyboru naukowca to nie był przypadek, o czym przekonujemy się w trakcie zapoznawania się z kopalnią wiedzy pod kolorowymi okładkami.



Książki o Nikim i Tesli skomponowane są z nut sensacji, wątków kryminalnych, przygody i zagadek na miarę najbardziej respektowanego detektywa Holmesa i uwielbianego czarodzieja Pottera. Prościej mówiąc - wszystko, co dzieci lubią najbardziej. Spajają w sobie dwa podstawowe kryteria stawiające je na podium wśród powieści młodzieżowych: urozmaiconą i wciągającą fabułę oraz instrukcje na świetne gadżety elektroniczne, które rozbudzają ciekawość i pasję do nauki. Wynalazki dzieci są zawsze dopasowane do całości fabuły. Trudno podważyć stwierdzenie, że to pomocny start dla przyszłych studentów politechniki.



W części pierwszej pt. "Laboratorium pod napięciem" Niki i Tesla trafiają do wujka Newta, gdyż ich rodzice musieli wyjechać- gdzie i po co- to się okaże. Nieco ekscentryczny wuj naukowiec udostępnia im swe nietuzinkowe laboratorium. Zapał do konstruowania i eksperymentów, za pośrednictwem owocu ich pracy - rakiety, prowadzi ich do mrocznych tajemnic starej rezydencji. Poszlaka za poszlaką, nieznana dziewczynka w oknie, groźne psy stwarzają aurę na miarę Hitchcocka.

Niespodziewane zwroty akcji występują także w części pt. "Magiczna rękawica supercyborga."
Tym razem Niki i Tesla wspierają swojego dziwnego wujka Newta przygotować salę naukowców pełną animatronów imitujących sławnych i wielkich naukowców na wielkie otwarcie muzeum. Nagle animatrony odmawiają posłuszeństwa i coś niespodziewanego zaczyna się z nimi dziać.
Ktoś knuje podstęp, a dla rodzeństwa to kolejna fascynująca misja. Tu smaku sensacji dodaje super - cyborgowa rękawica, unowocześniana wraz z rozwojem ekscytującej serii wydarzeń. Ujmujące jest dla mnie to, że książka przemyca nazwiska znanych naukowców, w których drzemie siła pozytywnego wpływania na młode pokolenia. Inspirują i zachęcają, by pójść ich ścieżką. Nastoletni czytelnik uczący się poprzez naśladowanie, z chęcią weprze się we własnym rozwoju mądrymi autorytetami.


W części pt.: „Bunt armii robotów” przekształca czytelnika w inżynieria, oswajając z technicznym nazewnictwem. Krocząc za bohaterami, Niki i Teslą, zdobywamy wiedzę na tematy zupełnie oderwane od rutynowej codzienności, m. in. serwomechanizmów hydraulicznych i pneumatycznych. Fabułę przeplatają przepisy na roboty, np. chodzącego z resztek peceta, częściowo niewidzialnego z butelki roborobaka, roboaniołka, robotycznego miotacza wody. Na uwagę zasługuje fakt, że język jest tak dostosowany, że nie zrazi dorosłego smakosza słów, nastolatków skutecznie pochłonie, podziała na wyobraźnię młodszych dzieci.

niedziela, 8 września 2019

"Psychopedagogiczne mity. Jak zachować naukowy sceptycyzm w edukacji i wychowaniu?" - Tomasz Garstka


"Psychopedagogiczne mity. Jak zachować naukowy sceptycyzm w edukacji i wychowaniu?" to książka, która powinna trafić w ręce każdego nauczyciela, psychologa i pedagoga uczestniczącego w kształtowaniu szkoły jako miejsca wszczepiającego krytyczne podejście do nierzetelnych i niepopartych empirycznymi dowodami informacji oraz mającego ogromny wpływ na młodego człowieka, którego czekają w przyszłości wyzwania życia w społeczeństwie zatrutego pseudonauką. To również lektura dla rodziców, którzy chcą wychować dzieci w zdroworozsądkowy sposób.



Tomasz Garstka rozprawia się z ujęciem psychologii i pedagogiki w kategorii dziedzin nauki. Uczula na chwyty paranaukowe i mądrze brzmiące pojęcia z przedrostkiem "neuro". Stawia pod znakiem zapytania możliwości rozwijania inteligencji i potencjału umysłu, biorąc pod uwagę wrodzone zdolności uwarunkowane genetycznie a wpływy środowiskowe. Przygląda się nowinkom dochodzącym z obszaru edukacji, ukazującym sposoby, jak należy uczyć, by nauczyć. Zadając pytanie, czy religia w szkole gwarantuje moralne wychowanie, autor walczy z przekonaniem, że wiara katolicka i nauki kościelne są źródłem moralności i etycznego postępowania. Ujawnia też swój sceptycyzm w odpowiedzi na próby szufladkowania uczniów według stylów uczenia się.
Przygląda się efektom kształcenia w pracy indywidualnej i grupowej, a także wskazuje na wagę emocjonalności w procesie uczenia się. Wraz z powrotem do fundamentów psychologii zbudowanych, m. in. przez Freuda, sprawdza, czy wyciągnięte kiedyś wnioski są aktualne i mogące znaleźć odniesienie we współczesnych realiach polskiej szkoły.


"Psychopedagogiczne mity. Jak zachować naukowy sceptycyzm w edukacji i wychowaniu?" to osiemnaście rozdziałów rzetelnie zebranej wiedzy kontrastującej z wyjaskrawionymi mitami zaburzającymi pogląd na edukację i misję szkoły. Napisane zostały przystępnym, jasnym w zrozumieniu językiem. Po przeczytaniu pozostaje trwały, inteligentny posmak, który sprawia, że książka zapada w pamięci.