Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fizyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fizyka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 czerwca 2026

“Ktoś tu kręci. Przygoda naukowo-detektywistyczna" - Adam Mirek

 “Ktoś tu kręci. Przygoda naukowo-detektywistyczna", której autorem jest Adam Mirek, to książka serwująca nam wciągające śledztwo, stosując patent na maksymalizującą ciekawość edukację. Czytelnik jest w niej pełnoprawnym partnerem, kompanem w dochodzeniu, towarzysząc Florkowi i Ludce w rozwiązywaniu sprawy zaginięcia Coco Rico.   

Zabawna i pouczająca intryga oscyluje jak elektron wokół opisów, rysunków poglądowych, zagadek i łamigłówek pozwalających zrozumieć, jak funkcjonuje otaczający nas świat. Podstawowe pojęcia z zakresu fizyki, biologii i chemii podane są na tacy pełnej humoru i zaskakujących zwrotów akcji, co stwarza umiejętnie czystą satysfakcję i radość z odkrywania mechanizmów natury.  



Wiadomości, jakie można wynieść z lektury, są niezwykle zróżnicowane. Od składu atmosfery planet Układu Słonecznego, substancji aktywnych kosmetyków, budowy skóry, osobliwych roślin i ich interakcji z innymi organizmami przechodzimy do właściwości różnych materiałów, opisów pierwiastków, zastosowania światła UV, przeglądu dodatków do żywności, spotkań ze słynnymi noblistami w kategorii nauk ścisłych. Jako dorosły odbiorca tejże książki powracam do stwierdzenia, iż człowiek uczy się przez całe życie. I w tym właśnie przypadku bowiem zostałam zaskoczona przez autora nowinkami, dzięki czemu moje horyzonty poznawcze znacząco się poszerzyły. Uważam, że wśród czytelników stykających się z omawianą przygodą naukowo- detektywistyczną (dla małych i dużych) nie tylko ja na dłużej zatrzymałam się przy pigmentach termochromowych, spidroinach, sukralozie, rektyfikacji. Prawdopodobnie nie tylko w mojej głowie zaszedł istotny proces korekty informacji, np. przy analizie strony 206 zawierającej słuszną uwagę o cukrze wanilinowym często upraszczanym do waniliowego. Z nazw łacińskich zapadają w pamięć Selenicereus grandiflorus i i Xanthopan praedicta, ponieważ z nimi związane są nadzwyczaj interesujące wzmianki.  

“Ktoś tu kręci. Przygoda naukowo-detektywistyczna" to książka, która zbudzi gen eksploratora u nawet najbardziej opornej na czytanie osoby. Wskazuje, że nauka to fascynujący detektywistyczny proces, który nigdy się nie kończy. Adam Mirek stworzył powieść, do której chętnie się wraca. Fabułę przeplatają opisy eksperymentów składające się na interaktywne mikro-laboratorium, które bez ograniczeń urządzić można w domu (oczywiście pod kontrolą rodzicielską). Procedury wykonania poszczególnych doświadczeń są niezwykle jasno wytłumaczone, dlatego postępowanie wedle nich na pewno przyniesie pożądane rezultaty.  

Tekst charakteryzuje się wysoką gęstością ilustracji, co rzutuje na jego atrakcyjność wizualną. Hasła warte zapamiętania są wyróżnione odmiennym stylem i wielkością czcionki. Mnóstwo szczegółowych grafik nie tylko koresponduje ze słowem pisanym, ale i obrazuje omawiane zagadnienia niczym przejrzysty nośnik informacji (w celu ułatwienia przyswojenia sobie ich). Gimnastykę dla mózgu dopełniają liczne łamigłówki, przykładowo szyfry, rebusy, zadania liczbowe i na spostrzegawczość.   

W kontekście edukacyjnym książka ta jawi się jako stymulant poznawczy warty wykorzystania w środowisku szkolnym. To niewątpliwie gotowe narzędzie neurodydaktyczne, które z finezją uwalnia uczniów z klatki pasywnej percepcji, zastępując pamięciową rutynę żywym, empirycznym procesem odkrywania. Dla każdego nauczyciela, wykładowcy, pedagoga, który pragnie przekształcić klasę w ostoję zachwytu i entuzjazmu badawczego, “Ktoś tu kręci. Przygoda naukowo-detektywistyczna" to nieoceniony sprzymierzeniec. 

Wyjaśnieniem mnogości atutów niniejszej pozycji jest to, iż Adam Mirek to wszechstronny naukowiec, doktor inżynierii biomedycznej (doktorat obronił na Politechnice Warszawskiej, a badania prowadził m.in. w Polskiej Akademii Nauk), a ponadto ekspert w obszarze popularyzowania nauki w Polsce i nie tylko. Z powodzeniem udowadnia, że ciekawość to naturalny i skuteczny napęd dla naszego mózgu wymagającego stałych wyzwań. 


Recenzja ukazała się także na stronie:

Ktoś Tu Kręci Przygoda Naukowo Detektywistyczna - sztukater.pl

 

piątek, 17 kwietnia 2026

“Wieloraka Emergencja” - Michał Remiszewski

Większość książek o kolonizacji w przestrzeni kosmicznej skupia się na celu, czyli nowym, zielonym, nieskazitelnie czystym świecie. Autor "Wielorakiej Emergencji” tworzy coś znacznie ciekawszego, gdyż koncentruje się przede wszystkim na samym transferze ku bardzo odległej planecie z grupą wybrańców stanowiących zaledwie wycinek ziemskiej puli genowej. Koncept translokacji międzygwiezdnej, czyli długoletniego, nieprzewidywalnego, o pewnym stopniu ryzyka tranzytu przez próżnię na oferującą nowy raj Loksodontę- to fascynujące połączenie thrillera intelektualnego, powieści sci-fi i pozycji popularnonaukowej. Reprezentuje bowiem z powodzeniem literaturę, która zmusza do myślenia, podając nieszablonową, odkrywczą, spójną, mądrą i gęstą od znaczeń wizję.  



Rozpocznę od głównego bohatera. Wykreowanie Alana Thibodeau to optymalna korelacja z problematyką książki. Postawienie biologa ewolucyjnego w roli, jak się okazuje- detektywa, pozwala czytelnikowi spojrzeć na statek zwany Enemaosem jak na jeden ewoluujący ekosystem i zbliżyć się do zagadnień orbitujących wokół socjobiologii, etologii, determinizmu biologicznego. 

Alan Thibodeau, im dłużej przebywa na statku kosmicznym od momentu wybudzenia z hibernacji, tym więcej ma zagadek do rozwiązania. Poza koniecznością identyfikacji i neutralizacji tajemniczego patogenu wywołującego chorobę, której nie da się zbagatelizować, a także wyjaśnienia źródła zalewającej korytarze wody, musi dokonać specyfikacji spostrzeżonego obiektu czy też przywrócić system zasilania. W generatorach napędzających Enemaosa tkwią kolejne zagwozdki. Inne znów wyłaniają się na szalkach laboratoryjnych podczas porównań populacji nicieni, bakterii i słonecznic, jak i również podczas prób zrozumienia skomplikowanych relacji między towarzyszami. Kumulacja śledztw dotykających zróżnicowanych dziedzin odziana jest w dyskusje filozoficzne i egzystencjalne. Można więc posunąć się do stwierdzenia, że “Wieloraka Emergencja” to obszerny traktat filozoficzny w kostiumie science fiction, a pisarz celowo wciąga czytelnika w pętlę refleksji. W tymże zapętleniu utożsamić się można ze słowami: “Alan westchnął ciężko, czując, że niewiedza wywołuje w nim dwa skrajne odczucia: fascynację zagadką Enemaosa i beznadziejne rozczarowanie brakiem pomysłu na jej rozwiązanie.” 

Aby lepiej pojąć filozofię dryfującą w próżni kosmicznej i traktować statek jako jedno wielkie laboratorium myślowe, należy sięgnąć do słownika i przyjrzeć się wyjaśnieniu tytułu. Emergencja (z łaciny emergere- wynurzać się) to zjawisko, w którym w złożonym systemie pojawiają się nowe cechy lub zachowania, których nie posiadają jego poszczególne elementy. Inaczej rzecz formułując, w systemie emergentnym poszczególne części składowe oddziałują ze sobą według prostych reguł. Gdy tych części jest bardzo dużo, ich interakcje tworzą skomplikowane wzorce, których nie dałoby się przewidzieć, badając tylko jeden element. Układem emergentnym przykładowo są: proces ewolucji, DNA, mózg, konfiguracja białek. 

Michał Remiszewski w podróży na Loksodontę przemyca między wierszami komentarze do ziemskich odchyleń od norm, zaburzeń moralności, degeneracji społecznej. Śledząc poczynania Alana Thibodeau, da się zauważyć, że choć zdumiewająca technologia pozwala nam sięgnąć gwiazd, pierwotne instynkty implikują regres wyższych wartości. Trafnym odniesieniem do naszej rzeczywistości, tyranii, konfliktów, aktów zbrodni, czynów podchodzących pod behawioralne anomalie, są słowa Alana w jednej z dyskusji: “Poświęcisz tysiące ludzi dla swoich poglądów? To szaleństwo.” 

Czynnikiem obniżającym poziom strachu przed objętością książki (liczącej ponad sześćset stron) jest tempo akcji. Choć ściany, korytarze, kratownice, tunele statku są niezmienne, a przestrzeń ograniczona (nie mam tu na myśli bezkresu, nieskończoności Wszechświata), to odczuwa się narracyjny dynamizm. Pisarz nie tylko operuje słowem, a szlifuje zdania tak, jakby były soczewkami optycznymi. Warsztat językowy zasługuje na uznanie. Zdania budujące fabułę tworzą w głowie wyraziste obrazy. Możliwość szybkiej wizualizacji wydarzeń rzutuje na cenne poczucie współuczestnictwa.  

Reasumując, lekturę oceniam pozytywnie, ponieważ jest odpowiedzią na moje poznawcze zapotrzebowanie. Michał Remiszewski przekonał mnie do swego nowatorskiego poruszania wszechstronnych zagadnień zahaczających o różne dziedziny nauki. “Wieloraka Emergencja” pozostawiła ślad w mojej pamięci i zasobach wiedzy. 

Recenzja została również zamieszczona na stronie: 

Wieloraka Emergencja - sztukater.pl


 

wtorek, 7 kwietnia 2026

“Z Merlinem przez wszechświat. Planety, gwiazdy, galaktyki, czarne dziury – kosmiczna podróż aż po krańce poznania” - Neil deGrasse Tyson

 Ludzie długo więzili Wszechświat w ograniczonych ramach wierzeń, mitologii, literatury pięknej, traktując go jak nieodgadnioną łamigłówkę. Naukowa uwaga, dotąd uwiązana przy mikroskopijnych tańcach cząstek elementarnych, rzadko podnosiła wzrok na ogrom kosmicznego nieba. Proces demistyfikacji postępował stopniowo w korelacji z progresją technologiczną aparatury optycznej. Przejście od spekulacji do empirycznego poznania umożliwiła rozbudowa apertury teleskopów i zwiększanie ich zdolności rozdzielczej. To, co aktualnie wiemy o Wszechświecie, uważam za niepodważalny sukces i darzę respektem każdego badacza, który dołożył cegiełkę do wzniesienia kolosalnego gmachu astronomii i astrofizyki.  

Neil deGrasse Tyson to amerykański astrofizyk, który zajmuje się popularyzacją wiedzy kosmologicznej. Studiował na Uniwersytecie Harvarda, Uniwersytecie Teksasu w Austin oraz Uniwersytecie Columbia. Był asystentem badawczym na Uniwersytecie Princeton. Od 1996 roku jest dyrektorem Planetarium Haydena w Rose Center for Earth and Space w Nowym Jorku. Wielokrotnie występował w programach telewizyjnych, popularyzował astronomię jako prezenter, a ponadto napisał wiele książek poświęconych tej dziedzinie. Jedna z nich to “Z Merlinem przez wszechświat. Planety, gwiazdy, galaktyki, czarne dziury – kosmiczna podróż aż po krańce poznania”. 

Autor w swojej literackiej podróży zabiera nas w kosmiczny rejs, w którym stery oddaje Merlinowi, mądremu, błyskotliwemu przewodnikowi. Bez wątpliwości można stwierdzić, że nie czeka nas zwyczajny, nużący wykład. Za okładką kryje się dynamiczny dialog między osobami z różnych stron Ziemi mającymi w głowie nurtujące pytania, a mędrcem z galaktyki Andromedy, a konkretniej z planety Omniscia, który skomplikowane zagadnienia astrofizyki przekształca w fascynujące ciekawostki, w dodatku serwowane z lekkością i rozbrajającym humorem. Całość dopełnia oprawa wizualna, która sprawia, że lektura staje się czystą przyjemnością. To pozycja, która udowadnia, że Wszechświat, choć nieskończony, może być niezwykle przytulnym miejscem do odkrywania. 



“Z Merlinem przez wszechświat. Planety, gwiazdy, galaktyki, czarne dziury – kosmiczna podróż aż po krańce poznania” pozostawia w czytelniku specyficzny rodzaj głodu, szlachetnego nienasycenia, które pcha ludzkość ku nieznanym galaktykom. Astrofizyk rezygnuje z suchego tonu podręcznikowego na rzecz interaktywnej formy, która systematyzuje kluczowe fakty astronomiczne. Do merytorycznych fundamentów książki należą informacje podzielone na kategorie tematyczne. Merlin, odpowiadając na pytania, przystępnie opisuje specyfikę poszczególnych planet, typów gwiazd, komet, roztacza wizję różnych nierealnych hipotez, opowiada o galaktykach, gwiazdozbiorach, wyjaśnia działanie teleskopów czy praw fizycznych, przekazuje fakty związane z czarnymi dziurami, kwazarami, tachionami, satelitami czy też naturą światła. Każda odpowiedź to mała eksplozja wiadomości, która zostaje w głowie na długo po zamknięciu książki. Ja wielokrotnie zostałam wprawiona w stan zaskoczenia, ale i rozbawiona żartobliwymi ilustracjami i rymowankami ułatwiającymi zapamiętywanie.  

To, co wyróżnia tę pozycję na tle innych dzieł popularnonaukowych, to wyważony balans. Neil deGrasse Tyson operuje treścią o wysokim stopniu zaawansowania, ale tak, że stymuluje neurony do kodowania informacji nasiąkniętych entuzjazmem. Zamiast skomplikowanego żargonu naukowego- dialektu ekspertów, z którym często zderzamy się w literaturze fachowej, otrzymujemy jasny, wręcz świetlisty przekaz doprawiony charakterystycznym, inteligentnym poczuciem humoru. 

Niezależnie od tego, czy jest się wytrawnym fizykiem, czy też amatorem kolekcjonującym ciekawostki, “Z Merlinem przez wszechświat. Planety, gwiazdy, galaktyki, czarne dziury – kosmiczna podróż aż po krańce poznania” ma moc nakładania roli eksploratora wiedzy. Postscriptum warto wziąć sobie do serca.  

Niniejsza recenzja została zamieszczona także na stronie:  

Z Merlinem Przez Wszechświat Planety Gwiazd Galaktyki Czarne Dziury – Kosmiczna Podróż Aż Po Krańce Poznania - sztukater.pl


czwartek, 10 lipca 2025

"Sześć łatwych kawałków" - Richard Feynman

Inherentną cechą fizyki kwantowej jest zdolność do wywoływania niewyzbywalnej ciekawości. Fizykiem, który swą osobowością i sposobem przekazu potrafi tę ciekawość zaspokoić, jest Richard Feynman. W "Sześciu łatwych kawałkach" tkwi niezwerbalizowane zaproszenie do eksploracji fascynujących tajemnic. 

Fizyka- jako fundamentalna nauka przyrodnicza- stanowi podstawę dla wielu innych dyscyplin. Richard Feynman jako prominentny popularyzator wiedzy poświęcił jeden ze swych wykładów na ukazanie wszechstronności i uniwersalności praw fizyki. W chemii ona odgrywa kluczową rolę w zrozumieniu budowy materii na poziomie atomowym i molekularnym. Bez fizyki trudno byłoby wyjaśnić zagadnienia biologiczne, mechanizmy fotosyntezy, przewodnictwa nerwowego czy nawet złożoność DNA. Przejście Feynmana do psychologii wydaje się mniej bezpośrednie, ale należy mieć na uwadze, iż neurobiologia będąca pomostem między biologią a psychologią w coraz większym stopniu korzysta z narzędzi i koncepcji fizycznych. Badania aktywności mózgu, percepcji zmysłowej czy nawet procesów myślowych wykorzystują techniki obrazowania, takie jak fMRI, które opierają się na zasadach fizyki jądrowej i magnetyzmu. Noblista omawia również istotę fizyki w rozwoju astronomii i geologii. 

Kiedy posmakujemy nieco wspaniałości nauki, nabierzemy entuzjazmu do odkrywania elementarnych pojęć i praw fizycznych. Jednym z nich jest energia, czyli w skrócie zdolność do wykonania pracy. Może występować w wielu formach jako miara możliwości do powodowania zmian. Zaznajomimy się w książce z energią: potencjalną grawitacji, kinetyczną, chemiczną, cieplną, jądrową, elektryczną, świetlną.

Nasz osobisty zasób leksykalny stale się będzie poszerzał, gdy zmierzymy się z wiedzą z zakresu astronomii, w tym z prawami Keplera, doświadczeniem Cavendisha, ciążeniem powszechnym, po czym od ogromnych skali kosmicznych przedostaniemy się do triumfów badawczych mechaniki kwantowej, która diametralnie przemieniła rozumienie rzeczywistości przez ludzki umysł. Z serca tejże wykładowej latarni mądrości iluminują tematy o interferencji fal elektronowych, przełomowych eksperymentach i zasadniczych regułach obowiązujących w analizie natury atomów. 


Richard Feynman zabiera czytelnika w drogę przez gęsty busz zawiłych, trudnych koncepcji, rozkładając je charakterystycznym, humorystycznym, obrazowym językiem na jasne, przystępne, zrozumiałe. Każdy rozdział oczarowuje komponentem wiedzy dostępnej kilkadziesiąt lat temu. Stanowi skuteczną stymulację intelektualną, dokładając się do powstania pasów startowych dla nowych zainteresowań. "Sześć łatwych kawałków" to książka oświecająca, nastawiająca wewnętrzny kompas na kierunek prawdy i zdrowego sceptycyzmu.

sobota, 29 marca 2025

"Katastrofa Challengera” - Adam Higginbotham

 “Katastrofa Challengera” ukazuje obszerną historię podboju Kosmosu przez Stany Zjednoczone wieloaspektowo. Z jednej strony prezentuje rozległy zasób informacji niczym solennie przygotowane kompendium, a z drugiej wykazuje cechy narracji obyczajowej, kreśląc portrety kluczowych osób.  

Wielostronicowy reportaż charakteryzuje się implementacją rozległego korpusu wiedzy z zakresu astrofizyki, inżynierii lotniczej i kosmicznej, polityki. Wyraziście zapamiętałam tzw. “komedię płytkową.” Kierownik projektu podsumował ją stwierdzeniem: “To straszna praca. Ludzie zajmujący się produkcją byli przerażeni.” Obawy, rzecz jasna, były uzasadnione. Wymogi postawione płytkom zmieniały się wraz z pojawiającymi się diagnozami opóźniającymi pierwszy lot. Tu istotnym wkładem w badania ich właściwości fizykomechanicznych podzielił się Tom Moser, który przykleił płytki do hamulców aerodynamicznych samolotów T- 38, przetestował je i na koniec skonstatował: “To nie powinno się wydarzyć.”  Kształtowanie oraz mocowanie dziesiątek tysięcy delikatnych płytek było skomplikowane, żmudne i trwające kilka lat.  


Pierwszy start wahadłowca Columbia wiązał się z wieloma zagrożeniami, ale droga powrotna była nie mniej obarczona nieznanym ryzykiem. Inżynierowie NASA przeprowadzili tysiące symulacji w tunelu aerodynamicznym, aby obliczyć siły oddziałujące na skrzydła lecącego statku kosmicznego. Ciekawostką było to, że gwałtowne zderzenie z gęstniejącym powietrzem spowodowało, że cząsteczki gazów zdysocjowały, tracąc elektrony i tworząc wokół Columbii powłokę zjonizowanej plazmy, która blokowała komunikację radiową. John Young (asystował mu BobCrippen) ostatecznie bezbłędnie i płynnie osadził wahadłowiec na pasie startowym. Wprowadzając do całokształtu nieco humoru, reporter dodał, iż gdy pilot wyszedł z orbitera, Pinky Nelson podobno pomyślał, że miał przed sobą człowieka zdumionego tym, że żyje.  

Drugim wahadłowcem symbolizującym ducha pionierów Ameryki był Challenger nazwany tak na pamiątkę okrętu brytyjskiej Królewskiej Marynarki Wojennej, który odbył pierwszą w historii wyprawę oceanograficzną. Dziewiczy lot promu odbył się 4 kwietnia 1983 roku. Przed jego lotem zespół inżynierów sprawdzał stan rakiet nośnych na paliwo stałe po drugiej misji Columbii, które spadły na spadochronach do Atlantyku. Technicy już wtedy zauważyli anomalię, a mianowicie jedna z uszczelek typu O-ring była poważnie uszkodzona. Raport jednak w obliczu innych problemów nie zyskał wysokiego priorytetu. Co więcej, analitycy Wigginsa ocenili, że poszczególne rakiety doświadczają awarii raz na 34- 59 startów, ale komitet ds. bezpieczeństwa promów kosmicznych bez skrupułów odrzucił te wnioski, nawołując do optymizmu i zniekształcając znacząco te liczby.  

Sprawa O- ringów ciągnie się przez wiele stronic - aż do śledztwa w sprawie katastrofy Challengera. Nim jednak dojdziemy do tytułowej kwintesencji dzieła, zapoznamy się z przebiegiem innych, ekscytujących, zaskakujących misji kosmicznych. Jedną z nich stanowi polowanie na utracone wcześniej satelity. Tom Moser wykazał się pomysłowością, projektując w kilka miesięcy Stingera, czyli pięciometrową stalową włócznię otoczoną okrągłą klatką, a jej skutecznym operatorem został Allen- jeden z załogi Discovery. Złapanie obiektów po wielogodzinnych zmaganiach wyniosło NASA na pierwsze strony gazet jako instytucję, dla której przekraczanie granic to czynność rutynowa.  

Adam Higginbotham zadbał o szczegóły, opisując kompleksowo etapy konstruowania rakiet oraz sporządzania paliwa. Kotwiczące w moim umyśle były wzmianki o tym, że mieszanka paliwowa wyróżniała się taką lotnością, iż jedna iskra spod buta na podłodze fabryki spowodowałaby katastrofalną eksplozję (niezbędne było specjalne obuwie ochronne).  

W największym stopniu utkwiła mi w pamięci postać Rona McNaira. Był to fizyk i astronauta NASA, który zginął w katastrofie wahadłowca Challenger w 1986 roku. Specjalizował się w fizyce laserowej. Pokonując rasistowskie deprecjonowanie własnej wartości, przeszkody, piął się po szczeblach etapów edukacyjnych pracowitością, ambicją, sumiennością. Uzyskał doktorat z fizyki w Massachusetts Institute of Technology (MIT) z determinacją mogącą zainspirować nawet tych z ulotnym zapałem i kruchym entuzjazmem.  

W śledztwie prowadzonym celem dokładnego wyjaśnienia okoliczności katastrofy uczestniczył Richard Feynman- naukowiec, którego książkom zawdzięczam intelektualne podróże po areałach nieznanych mi zagadnień, a ponadto wzmożoną motywację do pozostania autodydaktą i przekraczania granic lęku przed wyzwaniami. Autor utkał portret noblisty sentymentalnie i oddając celnie jego temperament. “Feynman bardziej niż z sukcesów naukowych dumny był ze swojej umiejętności demaskowania podstępów i sztuczek.” 

Opis prac Komisji Rogersa oraz innych zespołów uczestniczących w dochodzeniu wywołuje fale emocji podobne do tych, z którymi zmierzyć musieli się nurkowie przeczesujący wody oceaniczne w poszukiwaniu elementów statku kosmicznego i rakiet. Szczątki zanurzone były na ogromnym obszarze i dużej głębokości. Zatrważająca perspektywa wypłynęła po czasie, gdy wysnuto hipotezę, iż siedmioro członków Challengera mogło żyć do momentu uderzenia o taflę oceanu. Komisja Rogersa zawarła wnioski w 230- stronicowym raporcie, a ich treść była druzgocąca na miarę konstatacji, iż “przez ponad dekadę starano się zrobić zbyt wiele za pomocą zbyt skąpych środków.” 

"Katastrofa Challengera" to prawdziwa uczta dla umysłu wprawiająca w podziw precyzją, erudycją i pasją. Stworzona została tak, iż można odczuć, jakoby samemu uczestniczyło się w opisywanych wydarzeniach. Skrupulatny research, przeselekcjonowane zbiory danych, dogłębna analiza i absorbująca, pouczająca opowieść – to cechy, które wyróżniają reportaż. Imponująca jest rozległość źródeł, jakie zostały wykorzystane. Adam Higginbotham wykonał pracę, która zasługuje na uznanie, toteż stawiam ocenę 10/10. 

wtorek, 24 września 2024

"500 zagadek z fizyki" - Stanisław Werner

 "500 zagadek z fizyki" autorstwa Stanisława Wernera to pozycja popularnonaukowa skomponowana z pytań pogrupowanych na kategorie tematyczne i odpowiedzi. Stanowi oryginalne i prowokujące do wytężenia mózgu podejście do ukazania fascynującego świata fizyki. Segreguje obszerną wiedzę fizyczną (i nie tylko) i zamyka w rozdziałach brzmiących chwytliwie i frapująco. "Rewia fal", "Wycieczka do krainy 'Najów'", "Kto podpisał wyrok śmierci?", "Sałatka sportowa" to przykłady dowodzące, że kreatywność eksperta jest proporcjonalna do wiedzy i pasji, z jaką ją prezentuje czytelnikowi.  



Zbiór ciekawostek w niniejszej książce jest przetężony - nie sposób ich zapamiętać. Poszerza osobisty tunel rzeczywistości. Dotychczas nie wiedziałam, że zjawisko błyskawicy to iskra elektryczna między chmurami o różnym potencjale elektrycznym, a piorun to iskra między chmurą a Ziemią. Ze wszystkich znanych środków lokomocji tylko rakiety mogą poruszać się w próżni. Wielkość płatów nośnych samolotu może być zredukowana równolegle z przystosowaniem silnika do nadawania coraz to większych prędkości. Aerometr służy do pomiaru gęstości cieczy, tachometr mierzy liczbę obrotów na minutę silnika elektrycznego, prasa Brinella dedykowana jest pomiarom twardości metali. W próżni kątem umożliwiającym najdalszy rzut kulą jest kąt 45 stopni. Rozchodzenie się fal radiowych zależne jest od stanu jonizacji atmosfery, głównie od ilości i rozmieszczenia elektronów). Na równiku na ciała działa maksymalna siła odśrodkowa wynikła z wirowania Ziemi, ale w zestawieniu z biegunem przyspieszenie ziemskie jest mniejsze. Diatermia polega na wytwarzaniu ciepła w tkankach ciała za pomocą prądu elektrycznego. Biały dym z rury wydechowej świadczy o tym, że zasysane przez tłok powietrze jest bardzo wilgotne, a niebieski dym jest wynikiem do lania do benzyny nadmiernej ilości oleju (spaliny prawidłowo działającego silnika winny być bezbarwne). Przetężenie to zjawisko przekroczenia nominalnego natężenia prądu. W 1610 roku Galileusz zbudował lunetę astronomiczną i z jej pomocą odkrył 4 księżyce Jowisza. Termopara to stopione ze sobą końcówki dwóch metali- między swobodnymi końcówkami drucików powstaje napięcie proporcjonalne do różnicy temperatury końców stopionych i wolnych. Wiele wartych uwagi fascynujących faktów można wyszczególnić celem ich zapamiętania. Dotyczą one, m. in. przemian energii, własności różnych stanów skupienia, środków transportu, muzyki, dyscyplin sportowych, roli promieniowania w medycynie, narządów zmysłów, historii fizyki, w tym wynalazków, odkryć i słynnych naukowców. Do rozwikłania "500 zagadek z fizyki" zaprosić można entuzjastów dziedzin przyrodniczych, czytelników z predylekcją do wyławiania ciekawostek i namagnesowanych do przyciągania prawdy o świecie.  

Reasumując, do niewątpliwych zalet kumulacji fascynujących zagadnień i tematów należy fakt, iż w sposób przejrzysty naukowiec wyjaśnia w swym dziele prawa fizyczne w życiu codziennym. Zaszczepia skłonnością do spostrzegania fizyki w percypowanej przez siebie przestrzeni obiektów i zjawisk. Uważam, że dla laików, pasjonatów nauki, książka może mieć niebagatelne znaczenie. Fachowe wyjaśnienia ujęte w odpowiedziach na pytania są inkrustowane humorem, elokwencją, nieszablonowymi, odkrywczymi porównaniami i zwrotami skierowanymi do czytelnika, budzącymi pozytywny ładunek emocjonalny. Ujmujące jest to, iż Stanisław Werner jako popularyzator fizyki operuje zasobami leksykalnymi tak celnie, że powołuje w odbiorcy postawę autodydakty. 

poniedziałek, 8 kwietnia 2024

"Historia kosmosu. Moja pierwsza książka o Wszechświecie" - Catherine Barr, Steve Williams

 Wyselekcjonowanie najwartościowszych książek z puli ogromu dostępnych na rynku na niebagatelne znaczenie w nadawaniu kierunków rozwoju intelektualnego dziecka. W doborze literatury dedykowanej kiełkującym nie powinno zabraknąć poniższej.





"Historia kosmosu. Moja pierwsza książka o Wszechświecie" to bezpośrednia odpowiedź na pytanie, jak rozmawiać z dziećmi o nauce. Catherine Barr i Steve Williams zabierają w podróż pozwalającą zanurzyć się w nierozwikłanej cudowności Wszechświata. Książka to pewnego rodzaju brama do debiutanckiego odkrywania genezy powstania wszystkiego, co nas otacza, eksplorowania galaktyk, rozpoznawania konstelacji gwiazd, ciał niebieskich, pojmowania zjawisk, a tym samym siebie. 

Ten barwny i bogaty w detaliczne rysunki atlas ukazuje, że rzeczywistość jest o wiele bardziej intrygująca i fascynująca niż wytwory fantazji. Elementarna wiedza podawana jest tu w sposób przystępny i zabawny. Stanowi nieoceniony wstęp do wnikliwszego poznania historii Wszechświata. Rozwijając przytoczone fakty, dałam się osobiście pochłonąć niebywałej i fascynującej historii.... 

W mojej pamięci utkwił fakt, iż prawie 14 miliardów lat temu materia, energia i czasoprzestrzeń były skumulowane w trudnym do zwizualizowania sobie w głowie punkcie zwanym osobliwością, który w pewnym momencie uległ “rozpakowaniu”, co nazwano Wielkim Wybuchem (Big Bang).  

W burzliwym kotle cząstek elementarnych dochodziło do rozmaitych oddziaływań, anihilacji, fuzji stopniowego rozrzedzania się skoncentrowanej energii i ochładzania przestrzeni. Materia na przełomie miliardów lat uformowała się w miliardy galaktyk z jeszcze większą niż miliardy liczbą gwiazd. O rodzajach tychże gwiazd, kometach, Układzie Słonecznym, satelitach i innych ciekawostkach opowiadają karty niniejszej książki. 



Zdobyta przez ludzkość wiedza kosmologiczna jest bardzo obszerna, a wciąż przed nami wiele niewiadomych. Poznawanie Wszechświata uwalnia nas ograniczeń, mitologii, a umożliwia badanie z dnia na dzień odleglejszych zakątków, gwiazd, planet.

Podsumowując, "Historia kosmosu. Moja pierwsza książka o Wszechświecie" krzewi astronomiczną pasję, zachęcając młodego czytelnika do intelektualnego rozwoju i, metaforycznie ujmując aspiracje życiowe, sięgania gwiazd.  Być może wzbudzi w dziecku ambicję, by w przyszłości zajmować się fizyką i utożsamić ze słowami Carla Sagana: "Kosmos jest w nas. Jesteśmy zrobieni z gwiezdnej materii. Jesteśmy sposobem, w jaki wszechświat poznaje sam siebie". 

niedziela, 8 stycznia 2023

"Największa przygoda ludzkości" - Lawrence Krauss

Wszechświat nie ma przyczyny, jest dziełem wszechobecnego przypadku, a jego znaczenie sprowadzić można do mnogości różnych definicji kształtowanych kulturą, motywacją, poczuciem sensu życia. Wszystko w nim istniejące splata się częstokroć w koincydencję, czyli jednoczesne, losowe występowanie zbiegów okoliczności, zjawisk, zdarzeń.
Ewo­lu­cja nie przy­go­to­wa­ła naszego gatunku do wła­ści­wej oceny dłu­gich lub krót­kich przedziałów czasu ani bar­dzo ma­łych lub wiel­kich od­le­gło­ści, któ­rych bez­po­śred­nio nie doświad­cza­my. Nic zatem dziw­ne­go, że nie­któ­re z nie­zwy­kłych od­kryć na­uko­wych, ta­kich jak me­cha­ni­ka kwan­to­wa, są co naj­mniej nie­zgod­ne z in­tu­icją.



Warto podjąć refleksję w odniesieniu do poniższego fragmentu: “Każda epic­ka opo­wieść ma swój morał. W tej prze­ko­nu­je­my się, że gdy nasze umy­sły słu­cha­ją głosu Wszech­świa­ta, prze­ja­wia­ją­ce­go się w em­pi­rycz­nych od­kry­ciach, osią­ga­my du­cho­we bogactwo, w któ­rym wy­ko­rzy­stu­je­my naj­lep­sze, co ludz­kość ma do za­ofe­ro­wa­nia.”
W opowieści podzielonej na eony, ery, okresy, epoki, począwszy od Wielkiego Wybuchu, każdy z nas ma okazję być bohaterem. Tworzymy osobiste rozdziały, poznając księgi przeszłości, jednocześnie kreując księgi przyszłości, modyfikując postrzeganie siebie i miejsca w Kosmosie.

"Największa przygoda ludzkości” obejmuje intelektualny wy­si­łek, po­czy­na­jąc od badań poświęconych na­tu­rze ruchu ciał, przez od­kry­cie praw ruchu New­to­na, do­świad­czal­ne ba­da­nia praw elektro­ma­gne­ty­zmu, ein­ste­inow­ską uni­fi­ka­cję czasu i prze­strze­ni, od­kry­cie jądra atomowego, mechaniki kwan­to­wej, pro­to­nów, neu­tro­nów aż do od­kry­cia sła­bych i silnych oddziaływań jądrowych. Dzięki niej czytelnik odkrywa oblicze ważnych naukowców od strony zawodowej oraz prywatnej.

Jednym z bardziej fascynujących zagadnień dla mnie nie jest jednak solennie ukazana historia, a fakty obrazujące naturę świata w najmniejszej możliwej skali.To, z czego zbudowana jest materia, przykuło moją uwagę parę lat temu na tyle mocno, że niegdyś spędziłam długie godziny, lustrując ekran komputera podczas lektury zwanej Wikipedią, co na etapie studiów przeistoczyło się w eksplorowanie uczelnianej biblioteki w poszukiwaniu literatury niosącej odpowiedzi na wyklute pytania. Według naukowca trium­fem ludz­kiej eg­zy­sten­cji jest wy­rwa­nie się z wię­zów na­ło­żo­nych przez ogra­ni­czo­ne zmy­sły oraz świadomość, że u pod­wa­lin świa­ta na­sze­go do­świad­cze­nia leży zinterpretowana matematycznie rze­czy­wi­stość. Bu­dul­cem wi­dzialnej ma­te­rii są cząst­ki, które nigdy nie były i prawdopodobnie nigdy nie będą bez­po­śred­nio za­ob­ser­wo­wa­ne: kwar­ki i glu­ony. Wła­ści­wo­ści sił rzą­dzą­cych ich od­dzia­ły­wa­nia­mi rzutują na to, co doświadczamy narządami wzroku, słuchu, węchu, smaku, dotyku.
Książka Lawrence’a Kraussa wpisuje się w kanon pozycji kształtujących światopogląd, skutecznie poszerzających świadomość o świecie, wynoszących aposterioryzm ponad aprioryzm, uwieczniających wielkie umysły- ich znaczenie dla formowania współczesności.

wtorek, 15 lutego 2022

"Skamieniałość z chomika. Zrób to sam!" - Mick O'Hare

 "Skamieniałość z chomika. Zrób to sam!" to kolejna książka z serii NewScientist. Zawiera mnóstwo niepowszednich pytań prowadzących do ciekawych eksperymentów dających się wykonać w warunkach domowego laboratorium. Zwięzłe odpowiedzi tworzą osobliwą kopalnię wiedzy, która zapala w głowie zapędy odkrywcy. 



Autor podaje m. in. sposoby, jak wyswobodzić żelazo z płatków owsianych, wyekstrahować własne DNA, oczyścić monety za pomocą melasy i wydobyć całkowicie ketchup z butelki bez niszczenia jej. Uzmysławia, dlaczego gorąca woda wstawiona do zamrażalnika zamarza szybciej niż zimna, po zjedzeniu szpinaku zęby stają się włochate w dotyku, patrzenie przez maleńki otworek wyostrza widzenie, a tosty z pełnoziarnistego pieczywa szybciej się przypalają niż z białego. 

Do tej pory nie wiedziałam, że jeśli zanurzy się jajko pokryte sadzą w wodzie, jego skorupka będzie wydawać się srebrna. Dzieje się tak dlatego, że pomiędzy nią a wodą dochodzi do uwięzienia cienkiej warstwy powietrza, która powstaje, gdyż sadza odpycha wodę. Światło docierające do pęcherzyków powietrza odbija się od nich jak od lusterka, stąd taki efekt. Nie trwa on wiecznie, ponieważ powietrze rozpuszcza się po niedługim czasie w H2O. Zaskakującym faktem jest też to, że można zmierzyć prędkość światła za pomocą czekolady i kuchenki mikrofalowej. Wystarczy zmierzyć odległość między najbardziej stopionymi obszarami (i przemnożyć przez 2- uzyskujemy długość fali), sprawdzić częstotliwość mikrofal (standardowo wynosi ona 2,45 gigaherca, co oznacza, że mikrofale oscylują 2450000000 razy na sekundę), a na koniec dane podstawić do wzoru: długość fali x częstotliwość [cm x herc]. Wynik powinien być bliski autentycznej wartości prędkości światła, czyli 29979245800 cm/s.

Dzięki tej książce w szkole mogę pokazać dzieciom kilka zabawnych eksperymentów, na przykład powstawanie plastiku domowej roboty z octu i mleka, wykorzystując reakcję wytrącania się kazeiny w środowisku kwasowym. Z pewnością pozostawiłabym uczniów w zdumieniu, gdybym zaprezentowała im także mydło uzyskane z kasztanów zawierających saponiny- naturalne surfaktanty. 

 "Skamieniałość z chomika. Zrób to sam!" to książka wygodna w użytkowaniu. Została napisana jasnym w odbiorze, zrozumiałym językiem i podzielona na tematy powiązane z pomieszczeniami znajdującymi się w domu. W kuchni, salonie, warsztacie, łazience i w obrębie innych ścian mogą dziać się niesłychane rzeczy!

środa, 19 stycznia 2022

"Coś głęboko ukrytego. Światy kwantowe i emergencja czasoprzestrzeni" - Sean Carroll

 
Sean Carroll ma imponującą wiedzę, którą dzieli się z nami. Konfiguracje wyrazów są dopieszczone, stworzone z dbałością polonisty i poetycką estetyką.

Jeślibym miała porównać się do lampek choinkowych, w których liczba tych świecących odpowiadałaby poziomowi zrozumienia tekstu, stanowiłabym zapewne marne źródło emitujące fotony. Mój umysł- w odniesieniu do książki- stanowił próżnię, która zwodzi czasem na manowce pojmowanie jej przez nieoswojonych z nauką. Zgodnie z kwantową teorią pola próżnia to kipiąca mieszanina cząstek, które błyskawicznie powstają i znikają, zazwyczaj w duecie składającym się z antycząstki i cząstki. Próżnia w obrębie głowy oznacza kłębiącą się ciekawość przyprawioną magnetyczną siłą nastawioną na przyciąganie wyrazów zamieszczonych przez Seana Carrolla na stronach jego dzieła.

Każdy rozdział podrywał falę zainteresowania. Wprawiał w zdumienie, ileż ludzkość odkryła, odkrywa nadal i będzie odkrywać dzięki zaawansowanym urządzeniom badawczym i intelektowi wybitnych naukowców.

Choć z moją świadomością fizyki nie stanę nigdy obok ekspertów w tej dziedzinie, książka zdmuchnęła mgłę tajemnicy zasłaniającą obfite zbiory informacji, w rezultacie wyostrzony ukazał mi się obraz rzeczywistości, eksponujący świat w jeszcze mniejszej skali.

Czytanie książki to schodzenie do poziomu atomów, gdzie plątaninie, zawiłości, losowości wyłania się sens tego wszystkiego. To indywidualne przejście szlakiem logiki do rozwiniętej teorii mechaniki kwantowej.


Ku pamięci pozostawiłam sobie kilka cytatów.

„Mechanika kwantowa to nie magia. Jest to najbardziej pogłębiona, najbardziej wyczerpująca wizja znanej nam rzeczywistości. Zgodnie z obecnym stanem naszej wiedzy nie jest ona przybliżeniem prawdy, ona jest prawdą. Mogłoby się to zmienić w obliczu zaskakujących wyników eksperymentów, lecz na razie nic nie wskazuje, abyśmy mieli natknąć się na takie niespodzianki. Trwający od wczesnych lat XX wieku rozwój mechaniki kwantowej, z którym związane są takie postaci, jak Planck, Einstein, Bohr, Heisenberg, Schrödinger i Dirac, zaowocował ukształtowaniem się do 1927 roku dojrzałego wyobrażenia na temat natury, które bez wątpienia jest jednym z największych intelektualnych osiągnięć w historii ludzkości.”

„Moje ja z danej chwili wywodzi się z mojego ja sprzed chwili, a łącznikiem jest ewolucja pojedynczych atomów, wzmocniona ewentualnym zasileniem w nowe atomy i ubytkiem jakiejś ich niewielkiej liczby. Oczywiście, filozofowie wszystko to gruntownie przemyśleli. W szczególności Derek Parfit sugeruje, że tożsamość na przestrzeni czasu jest kwestią tego, iż jedna chwila naszego życia „pozostaje w relacji R” z inną chwilą; owa relacja R mówi, że nasze przyszłe ja współdzieli psychologiczną ciągłość.”

„Pola mają charakter bardziej fundamentalny, to one pozwalają nam obecnie snuć najlepsze wyobrażenia o tym, z czego zbudowany jest Wszechświat. Cząstki są po prostu tym, co widzimy, gdy patrzymy na pola w odpowiednich warunkach. Czasem warunki nie są odpowiednie, na przykład wewnątrz protonów czy neutronów. Nawet jeśli często mówimy o kwarkach i gluonach, jakby były odrębnymi cząstkami, stosowniej byłoby myśleć o nich jako o rozmytych polach.”

„Matematyka leżąca u podstaw równania Einsteina jest mocno zaawansowana, ale przewodnia idea jest bardzo prosta i została podsumowana przez Johna Wheelera w równie nieskomplikowanych słowach: materia mówi czasoprzestrzeni, jak się zakrzywiać, a czasoprzestrzeń mówi materii, jak się poruszać.”

„Przez pojęcie „cząstki wirtualnej” rozumiemy subtelne zniekształcenia w funkcji falowej zbioru pól kwantowych. Czasem nazywamy je „fluktuacjami” albo po prostu „modami” (nawiązując do drgań pola w ściśle określonej długości fali). Każdy jednak nazywa je cząstkami i może tak zostać, skoro linie na diagramach Feynmana nie przestają ich znakomicie opisywać.”


"Coś głęboko ukrytego. Światy kwantowe i emergencja czasoprzestrzeni" Seana Carrolla to ambitna lektura dla samouków, prowadząca do ewolucji zrozumienia mechaniki kwantowej. W całości tworzy wyjaśnienie zagadnień fizyki kwantowej. Nie są to jednak sucho i skomplikowanie napisane traktaty akademickie, a odsercowo, erudycyjnie, filozoficznie skomponowane rozdziały płynnie przechodzące z jednego do drugiego. Udostępniona w nich jest rozległa wiedza oraz jej praktyczne zastosowania.

Znany z osiągnięć i popularyzacji nauki fizyk obrał kurs ujawniania szerszym masom podstaw mechaniki kwantowej będącej centrum współczesnej fizyki. Przedstawia ją jako najważniejszą teorię, wyjściową dla innych. Przywodzi argument, że rozwój cywilizacji, technologii opiera się na tej fundamentalnej dziedzinie.

Sean Carroll kreuje książki dla ambitnych czytelników, zorientowanych na poszerzanie świadomości o świecie. Bez wątpienia zachwycą i zmotywują do kontynuowania poszukiwań odpowiedzi na siedzące w głowie pytania oraz wątpliwości generowane przez naturę. „Coś głęboko ukrytego. Światy kwantowe i emergencja czasoprzestrzeni” ma moc likwidowania oporów przed zrozumieniem krainy kwantów, dlatego polecam ją każdemu kandydatowi na omnibusa.

środa, 6 października 2021

„Alicja w Krainie Kwantów” - Robert Gilmore

Adaptując dobrze znaną powieść Lewisa Carrolla „Alicja w Krainie Czarów”, fizyk Robert Gilmore stworzył ujmującą, zabawną, pouczającą introspekcję teoretycznych ram fizyki kwantowej. Poprzez zastosowanie alegorii dokonał klarownego wyjaśnienia, jak zbudowany jest i funkcjonuje świat na najtrudniej dającym się zbadać poziomie.





Wraz z Alicją spotykamy barwne postaci mówiące argotem naukowców, zachęcając tym samym do opanowania go w stopniu umożliwiającym komunikację na co dzień. Elektrony, fotony, kwarki, syrenka, kot Schrödingera, cesarz z orszakiem sympatycznych ilustracji pomagają pojąć często sprzeczne z rozsądkiem zjawiska i reguły w świecie kwantów.To czyni książkę ambitną, aczkolwiek zharmonizowaną z możliwościami poznawczymi osób bez dyplomu z fizyki. Kwantowe eksploracje Alicji otaczają naukę wieńcem magii wzbudzającym ciekawość. Porywają w intelektualną przygodę dogłębnie wnikającą w percepcję czytelnika.

Mechanikę kwantową odznacza złożoność, mnóstwo komplikacji i enigmatycznych koncepcji. Nie da się doprowadzić do prostoty pojęć, ale można przekazać ją w sposób nakazujący myślenie i naprowadzający na specyficzną logikę względnie abstrakcyjnych praw, zasad, zachowań materii.

Robert Gilmore wpadł na świetny pomysł i wykorzystał swą kreatywność do zhybrydyzowania osiągnięć nauki, szerokiej wiedzy z bajką dedykowaną nie tylko dzieciom, wywołującą pozytywne skojarzenia.

Alicja w Krainie Kwantów” może być traktowana jako wprowadzenie do podstaw fizyki kwantowej, przyjazne oswojenie z niewątpliwie zawiłymi zasobami wiadomości, jakimi dysponuje ludzkość dzięki ekspertom w tej dziedzinie czyniącym odkrycia na przestrzeni wielu lat. Stanowi fachową i jednocześnie przystępną ekspozycję osiągnięć nauki.

Książkę uznaję za punkt wyjścia do zrozumienia bardziej szczegółowego i zawiłego świata kwantów i w takim celu ją w szczególności rekomenduję.


„Czy niedźwiedzie polarne czują się samotne? i 101 innych intrygujących pytań”- Mick O'Hare

„Czy niedźwiedzie polarne czują się samotne? i 101 innych intrygujących pytań” to kontynuacja poczytalnego i słynnego zbioru pytań i odpowiedzi pt. Dlaczego pingwinom nie zamarzają stopy?” Pytania internautów zostały pogrupowane na kategorie tematyczne. Odpowiedzi na nie zostały rzetelnie wyselekcjonowane. Uwzględniono nie tylko informacje przytoczone przez ekspertów, ale i opisy doświadczeń czytelników. Mick O'Hare ponownie porwał do krainy pojęć, zjawisk, których nie przetrzymywałam w świadomości i o których nie miałam zielonego pojęcia. Pozwoliłam mu się pozytywnie zaskoczyć.



Z wartych zapamiętania faktów mogę wymienić relację między światłem a narządem wzroku. Promienie świetlne przed dotarciem do fotoreceptorów w ludzkim oku przechodzi przez jego włókna nerwowe i naczynia krwionośne, które rzucają cień na tył oka. W zwykłych warunkach nie widzimy cieni naczyń włosowatych, ponieważ ludzkie oko nie rejestruje nieruchomego obrazu. Obiekty, które się nie poruszają, takie jak drzwi, pomniki, widzimy dzięki temu, że oczy bez przerwy wykonują maleńkie ruchy, wskutek czego obraz na siatkówce drga. Gdyby gałki oczne były nieruchome, bylibyśmy prawie ślepi. Figura Purkiniego to efekt polegający na spostrzeganiu naczynek oka. Można go wywołać, np. poprzez obracanie tektury z otworkiem, który nieznacznie porusza się względem źrenicy, przez co zmienia dur kierunek światła padającego na siatkówkę.

Kolejnym zagadnieniem, które utkwiło mi w pamięci, była geneza powstawania pasiastych past do zębów. Procedury za tym stojące postawiły wysoką poprzeczkę wyobraźni. Popularna pasta Signal była pierwszą komercyjną pastą w czerwone paski, a wiedza o tym sprawiła, że postrzegam ją pozytywnie na sklepowych półkach.

Z oczami związanych jest wiele nadzwyczajnych i fascynujących odkryć. Wśród pytań odnoszących się do nich, pojawiło się takie, które otoczyło znakiem zapytania złudzenie rysowania linii w powietrzu przez zimne ognie. Wynika to z bezwładności wzroku. Ludzkie oko nie reaguje natychmiast, ale przez parę milisekund przechowuje poprzedni obraz, co stanowi podstawę do tego rodzaju wrażeń zmysłowych.

Wszyscy wiemy, że organizmy zbudowane są z komórek, ale jak są one połączone w tkankach?Odpowiedź brzmi, że dzięki białkom adhezyjnym zwanym kadherynami, neuronalnymi cząsteczkami adhezyjnymi i międzykomórkowymi cząsteczkami adhezyjnymi. Wszystkie one są zlokalizowane na powierzchni błony komórkowej i zakotwiczone w cytoszkielecie komórek. Tkanki, poza komórkami, zawierają macierz międzykomórkową, mająca w składzie wiele rodzajów polisacharydów i białek.

W jednym z rozdziałów redaktor przeznaczył miejsce na dywagacje związane ze zwierzęcą psychiką i emocjami. Nie sądziłam, że okres szybkiego uczenia się i przystosowywania psów kończy się już po 16 tygodniu życia, kiedy to predyspozycje społeczne są wykształcone, a później słabo modyfikowalne. To dlatego tresura tych zwierząt powinna zachodzić od możliwie najwcześniejszego momentu.

Faunistyczną ciekawostką było też to, że wieloryby, kotowate, gryzonie nie mają gruczołów potowych ekrynowych, co jest wyjątkiem wśród ssaków.

„Czy niedźwiedzie polarne czują się samotne? i 101 innych intrygujących pytań” znajdziemy pytania życiowe, ale i tracące o abstrakcję, na przykład ile czasu zajęłoby krowie wypełnienie Wielkiego Kanionu mlekiem albo jak długo orzech kokosowy musiałby płynąć z Karaibów do Szkocji. Pewne odpowiedzi wymagały od naukowców solidnych obliczeń. Z pewnością nie było im nudno, kiedy skupiali się chomikach biegających po kołowrotkach w celu wytworzenia 500 eksadżuli energii (tyle wynosi mniej więcej światowe, roczne zużycie energii).

Książka pod redakcją Micka O'Hare to odpowiednią propozycja dla osób z wyobraźnią, ciekawych świata, o otwartym umyśle i chcących poszerzać horyzonty swej świadomości. Jej język jest w miarę prosty, klarowny, dopasowany do odbiorców w różnym wieku. Zróżnicowana treść nadaje jej uniwersalizm - chętnie ją przeczytają humaniści jak i ścisłowcy.


sobota, 25 lipca 2020

"Pilot ci tego nie powie" - Smith Patrick

Spoglądam przez szybę, wypatrując niezwykłe, kłócące się z prawami natury mechaniczne stworzenia, które migają światłami, wysyłając refleksy energii i wzniosłości swego istnienia. Ludzie, którzy je zaprojektowali, ludzie, którzy je rzetelnie wykonali i poskładali, ludzie, którzy je precyzyjnie prowadzą od punktu A do B- wzbudzają bezgraniczny respekt. 
Miałam kilkanaście lat, gdy po raz pierwszy zetknęłam się ze światem lotnictwa od wewnątrz- przeżywając pierwszą odprawę i lot samolotem. Lecz znacznie wcześniej zainteresowania samolotami pasażerskimi rozwijałam, oglądając na National Geographic "Katastrofy w przestworzach" i czytając wszelakie artykuły w internecie. Tematyka do tego stopnia przeniknęła do kręgu zainteresowań ściągających ogrom pytań rodzaju "jak to działa?", "dlaczego?", "co to jest?", "jak to jest zbudowane?", że ujęłam ją śladowo w pracy licencjackiej. 
Dlatego też żywą gonitwę myśli wywołało zetknięcie się z książką pt. "Pilot ci tego nie powie" autora Patricka Smitha, pilota, który podzielił się wiedzą wypływającą z własnych doświadczeń zdobytych w czasie kariery zawodowej. 
Książka została napisana, rzec można, od serca, z potrzeby ujawnienia i oddzielenia prawdy od fikcji czy stereotypów, z punktu widzenia człowieka wykonującego zawód pilota i pasjonaty. To właśnie sprawia, że tekst nie tylko cechuje się elokwencją, fachowością, ale też wyzwala płomień zaciekawienia.

Pilot ci tego nie powie

Wieloletnie eksperymenty, nierzadko zakończone fiaskiem i śmiercią naukowca, doprowadziły do powstania aktualnych form wznoszących się w powietrze. Jak określa sam autor, samolot to „monumentalne świadectwo ludzkich dokonań, sprawiliśmy, że ta machina działa, i co więcej – jest jednym z najbezpieczniejszych środków transportu, jakie kiedykolwiek istniały.”
Jednym z najbardziej interesujących zagadnień odnoszących się do tematu lotnictwa jest dla mnie skomplikowana fizyka stojąca za konstrukcją i zjawiskiem wzbijania się w przestworza tak ciężkich maszyn. Patrick Smith w jasny sposób przekłada specjalistyczny żargon i enigmatyczne obliczenia na konkretne informacje. „Wznoszenie się w powietrze polega na uzyskaniu odpowiednich wartości czterech sił rywalizujących ze sobą podczas lotu; to znaczy siła ciągu musi pokonać siłę oporu, a siła nośna siłę ciężkości. Albo, jak to ujął Orville Wright: „Samolot utrzymuje się w powietrzu, ponieważ nie ma czasu spaść”.” Najważniejszymi elementami budowy maszyny zdają się być skrzydła i często one bywają pożywką do tworzenia fałszywych wyobrażeń, nawet podczas manewrów czy lądowania, gdy rozbrajają się na wysuwające się do przodu i do tyłu podjednostki. Rozwiewający wątpliwości cytat warto zapamiętać:
„(...) skrzydło jest skrupulatnie wymodelowane, nie tylko w profilu, lecz również wzdłuż rozpiętości – jego kształt i grubość zmieniają się od przodu po tylną krawędź i od nasady po czubek, zgodnie z kalkulacjami aerodynamicznymi, których ani wy, ani ja nie bylibyśmy w stanie w pełni zrozumieć. Skrzydła zaopatrzone są w szereg wspierających je elementów dodatkowych – są to klapy, sloty i spojlery. Klapy wysuwają się do tyłu i w dół, zwiększając wysklepienie profilu dla bezpiecznego, stabilnego lotu przy niższych prędkościach.”
Wśród wielu ciekawostek, jakie zawarte są w książce, utkwiły mi w pamięci dane naukowe. Dzięki niej mój stan wiedzy poszerzył się o liczbę Macha, która określa prędkość na dużych wysokościach. Mach to prędkość dźwięku, a liczba Macha to procent tej prędkości (od nazwiska Ernsta Macha, człowieka, który zajmował się zagadnieniami aerodynamiki). B747, A380 czy B777 poruszają się z prędkością od 0,84 do 0,88 Ma. Dla mniejszych odrzutowców, takich jak B737 czy A320, zakres wynosi od 0,74 do 0,80 Ma. Kolejnym pojęciem jest tzw. rewers, ciąg wsteczny, czyli urządzenie służące do zmiany kierunku ciągu silnika samolotu, by wspomóc hamowanie. Kolejny manewr zajmujący zacne miejsce w panteonie obaw pasażerów to odejście na drugi krąg. Samolot musi pozostać w powietrzu w celu zapewnienia odpowiedniej separacji.
"Pilot ci tego nie powie" wypełnia wiele innych fascynujących informacji i osobistych przemyśleń autora. W pełni zrozumiałe fakty przeplatane są błyskotliwymi i humorystycznymi opisami sytuacji z życia wziętych samego Patricka Smitha. Ten niedługi, lecz bardzo zasobny w wiedzę zaspokajające ciekawość przewodnik po danych dotyczących wielu aspektów lotnictwa, w tym poruszania się w powietrzu, budowy samolotów, sterowania, bezpieczeństwa, zmniejsza strach przed wejściem na pokład i trafia do tych zakamarków pamięci, gdzie tkwią tytuły, do których chętnie chce się wracać. 


sobota, 5 października 2019

Seria książek 'Niki i Tesla' - „Science Bob” Pflugfelder, Steve Hockensmith

Nie od dziś wiadomo, że pozytywne emocje wpływają na efektywność zapamiętywania, dlatego też wplecione w misję szkoły jest wzbudzenie ciekawości i kreowanie dobrej atmosfery- czynników, które mobilizują w uczniach pokłady motywacji wewnętrznej oraz zachęcają do samodzielnej nauki. Jak rozwijać pasje w domu? Niki i Tesla przychodzą z pomocą. Wiedza podana w książce fabularnej pozostaje z nami na dłużej, jak nie na zawsze. Seria powieści o niezwykłym rodzeństwie to obfite w owoce ciekawostek drzewo, które zakorzenia się i pnie głębiej, torując miejsce na zbadanie i zapoznanie się z nowymi intrygującymi zagadnieniami.

Za nieszablonową, uderzającą świeżością serią książek o bliźniętach noszących imiona honorujące znanego wynalazcę, elektrotechnika pochodzenia serbskiego, który skonstruował wiele urządzeń z wykorzystaniem prądu przemiennego, stoją „Science Bob” Pflugfelder i Steve Hockensmith. Pierwszy z nich jest nauczycielem w szkole podstawowej w Newton w stanie Massachusetts. Drugi natomiast to pisarz, dziennikarz z nominacją do nagrody Edgar Award.
Dokonanie przez nich wyboru naukowca to nie był przypadek, o czym przekonujemy się w trakcie zapoznawania się z kopalnią wiedzy pod kolorowymi okładkami.



Książki o Nikim i Tesli skomponowane są z nut sensacji, wątków kryminalnych, przygody i zagadek na miarę najbardziej respektowanego detektywa Holmesa i uwielbianego czarodzieja Pottera. Prościej mówiąc - wszystko, co dzieci lubią najbardziej. Spajają w sobie dwa podstawowe kryteria stawiające je na podium wśród powieści młodzieżowych: urozmaiconą i wciągającą fabułę oraz instrukcje na świetne gadżety elektroniczne, które rozbudzają ciekawość i pasję do nauki. Wynalazki dzieci są zawsze dopasowane do całości fabuły. Trudno podważyć stwierdzenie, że to pomocny start dla przyszłych studentów politechniki.



W części pierwszej pt. "Laboratorium pod napięciem" Niki i Tesla trafiają do wujka Newta, gdyż ich rodzice musieli wyjechać- gdzie i po co- to się okaże. Nieco ekscentryczny wuj naukowiec udostępnia im swe nietuzinkowe laboratorium. Zapał do konstruowania i eksperymentów, za pośrednictwem owocu ich pracy - rakiety, prowadzi ich do mrocznych tajemnic starej rezydencji. Poszlaka za poszlaką, nieznana dziewczynka w oknie, groźne psy stwarzają aurę na miarę Hitchcocka.

Niespodziewane zwroty akcji występują także w części pt. "Magiczna rękawica supercyborga."
Tym razem Niki i Tesla wspierają swojego dziwnego wujka Newta przygotować salę naukowców pełną animatronów imitujących sławnych i wielkich naukowców na wielkie otwarcie muzeum. Nagle animatrony odmawiają posłuszeństwa i coś niespodziewanego zaczyna się z nimi dziać.
Ktoś knuje podstęp, a dla rodzeństwa to kolejna fascynująca misja. Tu smaku sensacji dodaje super - cyborgowa rękawica, unowocześniana wraz z rozwojem ekscytującej serii wydarzeń. Ujmujące jest dla mnie to, że książka przemyca nazwiska znanych naukowców, w których drzemie siła pozytywnego wpływania na młode pokolenia. Inspirują i zachęcają, by pójść ich ścieżką. Nastoletni czytelnik uczący się poprzez naśladowanie, z chęcią weprze się we własnym rozwoju mądrymi autorytetami.


W części pt.: „Bunt armii robotów” przekształca czytelnika w inżynieria, oswajając z technicznym nazewnictwem. Krocząc za bohaterami, Niki i Teslą, zdobywamy wiedzę na tematy zupełnie oderwane od rutynowej codzienności, m. in. serwomechanizmów hydraulicznych i pneumatycznych. Fabułę przeplatają przepisy na roboty, np. chodzącego z resztek peceta, częściowo niewidzialnego z butelki roborobaka, roboaniołka, robotycznego miotacza wody. Na uwagę zasługuje fakt, że język jest tak dostosowany, że nie zrazi dorosłego smakosza słów, nastolatków skutecznie pochłonie, podziała na wyobraźnię młodszych dzieci.

niedziela, 8 września 2019

"Dalej niż boska cząstka" - Leon Lederman, Christopher T. Hill


Granice poznania przyrody przez człowieka nieustannie się poszerzają i wydają się być nieskończone jak Wszechświat. Coraz to doskonalsze narzędzia badawcze wnikają w pozazmysłowy świat kwantów, cząstek elementarnych i nierozstrzygalnych, pustych przestrzeni między nimi, weryfikując teorię opartą na skomplikowanych obliczeniach. Jednym z brakujących ogniw kolekcji modelu standardowego był ostatnimi czasy słynny bozon Higgsa (inaczej higson). Konsekwentnie prowadzone eksperymenty w Wielkim Zderzaczu Hadronów w CERN-ie doprowadziły ostatecznie do odkrycia nowej cząstki dnia 4 lipca 2012 roku, której higsonową tożsamość potwierdziły zespoły pracujące przy detektorach CMS i ATLAS rok później. Sukces zrodził pytanie, co dalej, jeśli to nie kres eksploracji?

Z odpowiedzią, między innymi na to pytanie stawili się w księgarniach poprzez nośnik książkowy Leon Lederman oraz Christopher T. Hill.



"Dalej niż boska cząstka" to rzeczowe, osobliwe dyskusje dwóch wiodących fizyków o znaczeniu bozonu Higgsa, tajemnicach czekających na odkrycie i przyszłości fizyki cząstek.

Tu warto przystanąć i zapoznać się z głównym bohaterem- bozonem Higgsa. Jest to jedyna (oprócz mezonów) cząstka elementarna pozbawiona spinu. Nie posiada również ładunku elektrycznego i koloru. Masa została oszacowana przez dwa detektory. Według CMS jest to około 125,3 GeV/c². Dzięki detektorowi ATLAS uzyskano wynik mniej więcej 126,0 GeV/c². Jej średni czas życia wynosi 1,56 × 10−22 s. Postulaty i przypuszczenia o jej istnieniu wynikały z wysuniętym teoretycznie mechanizmem Higgsa, polegającym na sprzężeniu pól kwantowych materii z polem Higgsa (którego nośnikami są bozony Higgsa), prowadzącym do nabierania masy przez cząstki bezmasowe modelu standardowego.



Leon Lederman oraz Christopher T. Hill w swej przejmującej książce poruszają wiele absorbujących zagadnień. Przedstawiają historię higsona w fizycznych barwach, wyjaśniając motywy i przyczyny wieloletnich badań. Spekulują o istnieniu nowych cząstek, sił i praw fizyki, które przyniosą rewolucję w dotychczasowym stanie wiedzy. Roztrząsają problem zapotrzebowania naukowców na bardziej zaawansowane akceleratory. Skupiają się na świeżych koncepcjach, planach i projektach naukowych (Projekt - X, Zderzacz Mionów).


Jeżeli jesteś pasjonatem książek popularnonaukowych poruszających tematykę fizyki kwantowej i cząstek modelu standardowego, a ponadto wizjonerem, myślicielem, który lubi zagłębiać się w rozważaniach o przyszłości, odkryciach i zagadkach, "Dalej niż boska cząstka" będzie dla Ciebie uzależniającą lekturą stymulującą do poznawczego malowania skomplikowanego obrazu świata we własnym umyśle, a ponadto intrygującą i bezpowrotną wyprawą w głąb natury.  

niedziela, 1 września 2019

"101 kwantowych pytań" - Kenneth W. Ford


Przekaz informacji w formie pytań i odpowiedzi jest wyróżnikiem zasadniczych podstaw, z jakimi każdy człowiek powinien się obyć, a także ciekawostek, które urozmaicają nasze zasoby wiedzy kształtujące postrzeganie rzeczywistości. Książka z tego też względu wciąga i nastawia czytelnika na tryb "Chcę więcej wiedzieć." Zawiera wiele tajemnic świata kwantowego - od budowy materii po zastosowania. Co więcej, by przybliżyć i ułatwić zrozumienie zagadnień, odpowiedzi są wzbogacone ilustracjami.


Ken Ford uporządkował i w logiczny sposób wyłożył skomplikowane pojęcia i zjawiska. Nie zastosował jednak przesadnych uproszczeń, gdyż, miałam wrażenie, wychodził z założenia, że zarówno ekspert jak i laik z powagą, respektem dla osiągnięć nauki i ambicją przystąpią do przeczytania "101 kwantowych pytań." Naukowiec schodził w każdym rozdziale do coraz to niższych pięter zrozumienia kwantowej budowy materii i zjawisk. Fascynujące tematy poruszane przez profesora obejmują cząstki elementarne, teorię strun, prawa z ich wzorami popartymi obliczeniami, syntezę jądrową, siły międzycząsteczkowe, czarne dziury, lasery, nadprzewodniki, diody elektroluminescencyjne.

Pierwsze strony zabierają odbiorcę do wnętrza atomu. Pozwalają wykreować w wyobraźni proporcje neutronów do elektronów, przytaczając dane liczbowe, które są na tyle fascynujące, że przenikają do pamięci długotrwałej. Zapamiętałam dzięki książce, iż masa protonu jest około 1836 razy większa niż elektronu, a neutron, nieco cięższy, jest masywniejszy 1839 razy. Nukleony są sto tysięcy razy mniejsze niż atom, ale znacznie większe niż odległości między cząstkami elementarnymi.

Dużą niespodzianką było dla mnie odniesienie Forda do Richarda Feynmana. Został przez niego opisany jako genialny, ciekawy, zabawny fizyk, pionier w dziedzinie fizyki teoretycznej, a dokładnie fizyki cząstek. Przytoczony fakt o zdobytej Nagrodzie Nobla posłużył temu, by wspomnieć o elektrodynamice kwantowej (QED), interakcjach fotonów z naładowanymi cząsteczkami, np. z elektronami lub pozytonami.


"101 kwantowych pytań" to rzetelnie napisana pozycja popularnonaukowa. Czytając ją w skupieniu i od deski do deski, można osiągnąć wysoki pułap znajomości fizyki kwantowej.

"Geniusz" - James Gleick


Kiedy cenimy jakąś postać, realną lub fikcyjną, chcemy przeczytać o niej jak najwięcej. Na książkę pt. "Geniusz" Jamesa Gleicka natknęłam się przez przypadek, zupełnie nie spodziewając się o istnieniu jakiejkolwiek biografii na temat autorytetu, który swą postawą propagował pasje naukowe i szerzył z powodzeniem naukowy entuzjazm.
Stworzenie opisu życia Richarda Feynmana musiało być nie lada wyzwaniem. James Gleick był mi do tej pory nieznany, toteż sprawdziłam dostępne o nim informacje. Jest to dziennikarz pochodzenia amerykańskiego, twórca książek biograficznych oraz dotyczących rozwoju nauki i technologii. Trzykrotnie został laureatem Nagrody Pulitzera, ponadto był nominowany do finałów nagrody National BookAward. Uznałam, że do spisania życiorysu Feynmana przystąpiła kompetytywna, odpowiednia osoba.
(Nie można wykluczyć opcji, że tkwił w zamiarze podpięcia się pod nazwisko noblisty jeszcze jeden cel - chciał w ten sposób rozsławić swoje nazwisko.)



Podświetlony słowem Jamesa Gleicka portret Richarda Feynmana, geniusza fizyki XX wieku, zbliża czytelnika do jego kariery naukowej i życia prywatnego z wolnością do refleksji, jaką zapewnia zrównoważony pisarski dystans.


Pasja naukowa Richarda wyrosła z korzeni dzieciństwa. Na dociekliwe tory myślenia ukierunkował  go ojciec, który wzmacniał w nim przekonanie, że zawsze warto pytać i znajdywał okazje, by wzniecać w nim iskry ciekawości świata. Gdy był starszy, zbudził się w nim potencjał empirycznego odkrywcy, który koniecznie musiał wiedzieć, jak coś działa. Majstrował przy starych odbiornikach radiowych, by zrozumieć mechanizm ich funkcjonowania. To później zaowocowało umiejętnością rozszyfrowywania kodów i faktu, iż jego rozwój w kierunku fizyki teoretycznej toczył się z dużym pędem. Opanowanie mechaniki kwantowej zapewniło mu miejsce w Los Alamos, gdzie pracował nad projektem Manhattan. Uczestniczył w teście Trinity. Miał wtedy 27 lat i całą karierę naukową przed sobą.



James Gleick zadbał o brzmienie zdań, dobór wyrazów, a tym samym okazał osobie Feynmana szacunek. Wyselekcjonował z tego, co było dla niego dostępne, najważniejsze momenty i ułożył z nich chronologiczną układankę ilustrującą drogę oraz ślady pozostawione przez wyjątkowego naukowca.
Dzięki dziennikarzowi można mu się przyjrzeć z obiektywnej trybuny, z pozycji osoby trzeciej, która śledzi jego los niczym detektyw i poddaje treść weryfikacji, porównując ją do książek autobiograficznych.


Gdybyście mieli napisać biografię, kogo chcielibyście opisać, żeby lepiej poznać lub uwiecznić dokonania?

piątek, 23 sierpnia 2019

"Przyjemność poznawania" - Richard P. Feynman


Eseje Richarda Feynmana skupiające się na koncepcji nauki jako najbardziej obiektywnej drodze ku odnalezieniu prawd, a także na sposobie odniesienia się do rzeczywistości rozszczepiającym się na pragmatyczność i wysublimowanie, pozwalają nauczyć się odbierać świat pozytywnie i dalece od fałszu, zachowując zdrowy dystans i krytycyzm.




"Przyjemność poznawania" ożywia umysł. Nawiązuje do kilku wydarzeń z życia naukowca, m. in. do udziału w dochodzeniu katastrofy promu kosmicznego Challenger, prac naukowych, wykładów, wywiadów. Kreuje obraz Feynmana jako człowieka renesansu, który nie zamyka się wyłącznie w granicach fizyki, ale buszuje po różnych płaszczyznach nauki i sztuki, nieustannie uczy się czegoś nowego, co staje się później odskocznią i filarem jego życiowych przemyśleń. Zainteresowania muzyczne, fascynacja nanotechnologią czy genetyką potwierdzają jego dociekliwość rozbudzoną w dzieciństwie przez ojca.



Choć zdaje się, że książka jest nieco chaotyczna, niedopracowana pod względem literackim, a wręcz niedbała, stanowi odpowiednie wprowadzenie do życia Richarda Feynmana bądź odgrywa rolę przypomnienia obrazu jego postaci. Warto pamiętać o słowach: "Wraz z życiem pojawia się zamieszanie, i chaos. Ale to z chaosu gwiazdy się rodzą."

Przeskakiwanie z tematu na temat wraz ze zmianą tempa i tonu wypowiedzi jest pewnego rodzaju metaforyczną analogią porywczości i energiczności naukowca. Brak zbędnego rozwlekania zrzuca skutecznie balast znudzenia czytelnika. Anegdoty, poglądy na religię, gdybania o możliwościach maszyn i komputerów, osobiste doświadczenia, spekulacje, wspomnienia z młodości czynią "Przyjemność poznawania" niezastąpioną lekturą budującą most do zrozumienia jego autobiograficznych pamiętników pt. "„Pan raczy żartować, panie Feynman!” Przypadki ciekawego człowieka" oraz ""A co ciebie obchodzi, co myślą inni?". Dalsze przypadki ciekawego człowieka."

czwartek, 22 sierpnia 2019

"Sens tego wszystkiego. Rozważania o życiu, religii, polityce i nauce." - Richard P. Feynman

Jaki jest sens istnienia? Kim być? Co robić ze swoim czasem? Prawdopodobnie każdy zadał sobie takie pytania, choć z pewnością nie na tym samym etapie życia. Pomocne w kształtowaniu światopoglądu, drogi jako ciągu wyborów są autorytety- osoby mające dla nas szczególne znaczenie, które podziwiamy, za którymi podążamy, od których chcemy coś przejąć, np. cechę charakteru, pasję, przekonania. To często postaci, z którymi nigdy nie mieliśmy i nie będziemy mieć styczności, a znamy je z autobiografii i wielkich dokonań. Czujemy się z nimi związani, dlatego, że odczuwamy przynależność do nich uzasadnioną jakimś podobieństwem. Posiadanie autora, który wzbudza w nas motywację, jest napędem do działania wynikającym z postawionych sobie zobowiązań i dążeń.

Powyższy opis nakreśliłam, mając w głowie Richarda P. Feynmana- wybitnego fizyka, noblisty.
Podziwiam go nie tylko za wkład w rozwój nauki, odkrycia, ale za to, jakim dał się poznać w swoich autobiograficznych książkach. Inspirujący był jego sposób patrzenia na świat, porywający ludzi entuzjazm, niegasnąca ciekawość, wszechstronność, ambicja, pracowitość, skromność.



Jedną z ważniejszych dla mnie książek Feynmana jest "Sens tego wszystkiego. Rozważania o życiu, religii, polityce i nauce." To subtelnie zredagowane transkrypty z jego wykładów (1963 r.) dotyczących nauki, etyki, prac nad bombą atomową czy sens. Jak w pozostałych jego dziełach odnalazłam tu odpowiedzi na kluczowe pytania, dzięki którym zapoznałam się ze poglądami geniusza fizyki XX. Choć nie przelał ich on bezpośrednio na papier, w odbiorze tekstu mogłam odczuć jego szczery przekaz.




Dla niektórych ta pozycja literatury popularnonaukowej może wydawać się prowokująca, ale jednocześnie stwarzająca znakomite pole do dyskusji. Przebijają się przez nią różne naukowe i moralne dylematy. W trakcie wykładów naukowiec porusza zagadnienia wrażliwe, takie jak granice poznania, religia, polityka. Wprowadza w stan burzy mózgów, przywołując naukowy sceptycyzm i zdrowy rozsądek. Poważne tematy równoważy jego humor. To czyni książkę zabawną i inteligentną, bardzo przyjemną w czytaniu.

Richard Feynman podkreślał wagę pytań jako silnika do działań i nieustającej weny. Przez całe życie nie można przestać pytać. Poza tym ludzie powinni nauczyć się feymanowskiego sposobu myślenia- przywracającego porządek w moralności, podziale na dobro i zło i tkającego sens życia.